To jest historia z serii tych, gdy siadamy i słuchamy z rozdziawionymi ustami. I nie chcemy, by opowieść kiedykolwiek się skończyła. Nie będziemy tacy, podzielimy się z wami tym, co usłyszeliśmy od Romana Śwista, emerytowanego strażaka, a zarazem pasjonata historii regionu. Teraz uważajcie, musimy cofnąć się w czasie. Bagatela o 611 lat, do czasów Bitwy pod Grunwaldem, której rocznicę obchodziliśmy w tym tygodniu. Artykuł z ostatniego numeru tygodnika "WieszCo".


Był rok 1410. Trwała wojna między zakonem krzyżackim, wspomaganym przez rycerstwo zachodniej Europy a siłami polskimi i litewskimi. Nie czas i miejsce, żeby rozprawiać o historycznych niuansach. Zbliżała się wielka bitwa, którą ostatecznie stoczono 15 lipca tegoż roku na polach pod Grunwaldem. Dodajmy, co istotne, jedna z największych pod względem liczby uczestników w dziejach średniowiecznej Europy. Czy wiecie, że w tej właśnie bitwie, o której uczyliście się w szkole, a swoje wyobrażenia czerpaliście pewnie z obrazu Jana Matejki, brało udział dwóch rycerzy z ówczesnej ziemi wałbrzyskiej! Byli to bracia Schoff – Ulrich oraz Reincze.

Pierwsze wzmianki o tym znamienitym rodzie pochodzą z 1292 roku, gdy jeden z jego przedstawicieli rezydował na Zamku Radosno. W XV wieku Schoffowie zasiadali już na Zamku Nowy Dwór. Istnieją zapiski, że rezydowali również w Grodnie. Głową rodu był wtedy wspomniany przez nas Ulrich, który w 1410 roku odpowiedział na apel papieża Grzegorza XII i cesarza Zygmunta Luksemburskiego, którzy wezwali zachodnioeuropejskie rycerstwo, głównie z Frankonii, Turyngii, Pomorza, Westfalii, ale też ze Śląska, o wsparcie zakonu w zbliżającej się wielkiej bitwie. Siły krzyżackiego były bowiem zbyt małe, by mogły sprostać połączonym wojskom polskim, litewskim i ruskim. Stąd Ulrich Schoff, ówczesny właściciel Wałbrzycha i jego brat Reincze jako rycerze sprzyjający zakonowi zaciągnęli się do chorągwi księcia oleśnickiego Konrada VII Białego. Tego samego, który jako młody chłopiec był paziem na dworze króla Władysława Jagiełły. Do przekazów historycznych na ten temat dotarł wałbrzyszanin Roman Świst, emerytowany strażak, a zarazem wielki pasjonat historii regionu, który zgodził się opowiedzieć o tym mało znanym fakcie w dziejach naszego miasta.

Oprócz braci Schoffów pod Grunwaldem u boku Ulricha von Jungingena, wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego, walczyli również m.in. właściciele Strugi, Czarnego Boru, także książę ziębicki Jan. Bili się ponadto rycerze z innych znanych wałbrzyskich rodów: dwaj bracia Konrad i Ulrich Hoberg (później Hochberg), Czettritzowie, Behmowie, Haugwitzowie, a także 10 mężczyzn z rodu Logau. Jak wspomina Roman Świst po stronie zakonu oprócz rycerzy walczyło też wielu zwykłych rolników zaciągniętych do armii. Na apel papieża i cesarza tylko ze Śląska odpowiedziało ponad 800 zbrojnych, którzy ruszyli pod Grunwald wspierać krzyżacką armię.

To nie koniec tej fascynującej opowieści. Z przekazów historycznych wynika, że Ulrich Schoff przeżył bitwę, a kilka dni po niej dostał się do polskiej niewoli. Został schwytany w drodze do Malborka, ówczesnej potężnej twierdzy zakonu krzyżackiego. Jednak w krótkim czasie za rycerza został zapłacony okup i mógł on wrócić w rodzinne strony. Zmarł w 1412 roku i został pochowany w nieistniejącym dziś kościele Ojców Franciszkanów w Świdnicy. Co stało się z Reincze? O jego losach wiadomo dużo mniej. Na pewno przeżył bitwę i wrócił do Wałbrzycha.



Tomasz Piasecki

Fot. ilustracyjne (www.shutterstock.com)


Czytaj też:
WAŁBRZYCH: ROMAN ŚWIST WIE WSZYSTKO O HISTORII POŻARÓW I STRAŻY
Wałbrzych: wiceprezydent o zamku-pałacu w środku miasta (FOTO)
KSIĄŻ: ŚREDNIOWIECZNA TWIERDZA PIASTÓW ŚWIDNICKO-JAWORSKICH
CESARZOWA ANNA Z PIASTÓW I NIEZNANA CÓRKA BOLKA II?
MARIA KATARZYNA: POZNAJCIE KOBIETĘ, KTÓRA STWORZYŁA WAŁBRZYCH 

PAŁAC STRUGA: NOWY DACH I REMONT PO KATASTROFIE BUDOWLANEJ



Artykuł ukazał się na łamach tygodnika "WieszCo" - pełny numer tygodnika do pobrania w formacie pdf na stronie www.wieszco.pl