Sytuacja na rynku pracy przy rekordowym spadku bezrobocia jest tak dramatyczna, że na jej temat zorganizowano w Wałbrzychu debatę, na której pojawili się przedstawiciele urzędów pracy, samorządów, związków zawodowych, pracodawców i organizacji pozarządowych. Czemu jest tak źle, skoro jest tak dobrze? I jak zostanie wykorzystany miliard złotych z funduszy unijnych? I co ma do tego chirurgia królików i gryzoni?


Pracowniku, gdzie jesteś!?

O sytuacji na lokalnym rynku rozmawiali w Starej Kopalni samorządowcy, przedstawiciele publicznych służb zatrudnienia, związków zawodowych i organizacji pracodawców. Przedsięwzięcie to zorganizował Dolnośląski Wojewódzki Urząd Pracy. Podczas spotkania zaprezentowano wykorzystanie pieniędzy z Unii Europejskiej oraz funduszy krajowych, które oferują konkretną pomoc dla mieszkańców subregionu.

Zmienia się rynek pracy, więc zmienia się też podejście do pomocy. W tym momencie przede wszystkim musimy skoncentrować się na wsparciu pracodawców, a także usunąć wszelkie bariery przed osobami, które chcą pracować, ale jest wiele spraw, które zatrzymują je w domu. Często są to choroby albo konieczność opiekowania się osobami bliskimi. Młodzi ludzie chcą pracować, ale mają problem ze znalezieniem miejsca opieki dla swoich dzieci. Nasz cel jest jasny, musimy rozwiązywać te problemy – mówi Iwona Krawczyk, wicemarszałek województwa dolnośląskiego.

Jak zauważył prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej, sytuacja jest poważna, bo coraz więcej inwestycji nie może zostać zrealizowanych z powodu braku wykonawców, co powoduje, że z podpisanych już kontraktów wycofują się wielkie firmy, ponieważ brak gwarancji zatrudnienia przez cały okres inwestycji. Taka sytuacja miała miejsce niedawno w Świnoujściu, gdzie planowana jest budowa tunelu pod kanałem i wycofała się z niej z takiego powodu poważna włoska firma.



Dla porównania w lutym 2003 na Dolnym Śląsku bez pracy było około 300 000 osób - a teraz niecałe 63 000. - Są to na ogół osoby starsze i długotrwale bezrobotne, niepełnosprawni z różnymi dysfunkcjami, matki małych dzieci, osoby, które nie są zmotywowane do szukania pracy i nie pójdą do niej po jednym szkoleniu. W grę wchodzą różne bariery, potrzebne są żłobki, nianie, domy dziennego pobytu - mówi Ewa Grzebieniak, dyrektor Dolnośląskiego Wojewódzkiego Urzędu Pracy.



Będzie ponad miliard

O tym, na jakie wsparcie mogą liczyć pracodawcy i pracownicy, mówili podczas briefingu przedstawiciele Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej DWUP, które działa w Wałbrzychu. Centrum Kariery wspiera wchodzących oraz aktywnych na rynku pracy, ale też osoby mocno oddalone od rynku pracy i zmarginalizowane społecznie. Na pomoc mogą również liczyć osoby pracujące i pracodawcy, którzy mogą sprawdzić m. in. mocne strony oraz obszary rozwojowe, zbadać predyspozycje oraz trafność dopasowania stanowiska pracy i ścieżki kariery zawodowej.

Porady cieszą się sporym zainteresowaniem. Z usług poradnictwa i informacji zawodowej tylko w pierwszej połowie 2018 rok na Dolnym Śląsku skorzystało ponad 10 tys. osób, a w wałbrzyskim CIiPKZ blisko 2,8 tys. osób.

– Briefing to dobra okazja do dyskusji o zmianach na rynku pracy subregionu, a także szansach samorządu, organizacji i przedsiębiorców na wsparcie mieszkańców, podopiecznych i pracowników. A jest o czym mówić i o co powalczyć, bo w obecnej perspektywie unijnej mamy jeszcze ponad miliard złotych do rozdysponowania na Dolnym Śląsku. Do kogo trafią te fundusze? To przede wszystkim zależy od aktywności subregionu – mówi Ewa Grzebieniak.



Gdzie polować na pracowników?


2018 to pierwszy rok, kiedy brak już zawodów nadwyżkowych, gdzie więcej było chętnych niż miejsc pracy. Wystąpił wzrost zapotrzebowania nie tylko w zakresie opieki zdrowotnej, gdzie jest istna otchłań, ale także w zakresie produkcji, transportu, gastronomii i usług. Jednak nie jest to idylla. - Mówi się o rynku pracownika, ale płace i warunki pracy nie są jeszcze na takim poziomie, żeby nie kusiła emigracja zawodowa - zauważa dyrektor DWUP.

Rynek pracy w Wałbrzychu i regionie zapełniają częściowo Ukraińcy, ale gdy przeprowadzono wśród nich badania, okazało się, że 59% ma zamiar wyjechać do Niemiec, jak tylko będą mogli. Mamy jednak ogromny wzrost liczby oświadczeń o powierzeniu pracy cudzoziemcowi - o 62% od zeszłego roku w całym województwie. Prawdziwy rekord padł w PUP Świdnica, gdzie w 2017 było zarejestrowanych 40 240 bezrobotnych, a w 2018 już jest 20 334. Wałbrzyski PUP na tym tle wygląda skromniej, tu odnotowano 2094 oświadczeń w zeszłym roku i już 1826 w tym. Cel jest taki, żeby cudzoziemcy chcieli u nas zamieszkać i tu mieć dzieci.

Mówiąc o migracji, są jeszcze emigranci z Polski, którym instytucje związane z rynkiem pracy chcą ułatwić powrót do ojczyzny. Jest więc 530 mln zł do dyspozycji na Dolnym Śląsku dla osób młodych. Do tego do tej pory z pomocy mogły korzystać tylko osoby zarejestrowane w PUP-ach - a teraz także emigranci, którzy co miesiąc w urzędzie stawić się nie mogą.

Listę zamykają osoby odchodzące z rolnictwa i ich rodziny, a także nie objęci dotąd urzędowym wsparciem pracownicy na tak zwanych umowach śmieciowych oraz osoby ubogie korzystające z pomocy MOPS-u. Tu ma się pojawić kolejne udogodnienie - do tej pory tym, którzy szli do pracy, zabierano zasiłek z opieki społecznej, teraz będzie możliwość zachowania go w trakcie pracy.

- Prawie 1 300 000 zł ma do dyspozycji subregion wałbrzyski na różne rodzaje kursów, zakontraktowano już około 800 000 zł, kursy obejmują m. in. obsługę maszyn do przykrawania, arteterapię, diagnostykę USG małych zwierząt, warsztaty dentystyczne, a nawet chirurgię królików i gryzoni - wylicza dyrektor DWUP.

 

Trochę statystyki i ile pieniędzy do dyspozycji

Subregion wałbrzyski osiągnął największy spadek liczby osób bezrobotnych wśród dolnośląskich subregionów. Stopa bezrobocia wynosi 8,2 proc. dla subregionu, a dla Dolnego Śląska 5,2 proc. Rok do roku bezrobocie spadło o ponad 4 tys. osób, ale bez pracy jest nadal ponad 17,5 tys. mieszkańców subregionu.

Stopa bezrobocia w powiatach: wałbrzyski ziemski – 12,8 proc. (1,61 tys. osób), kłodzki – 11,2 proc. (5,5 tys. osób), ząbkowicki – 10,4 proc. (2,36 tys. osób), dzierżoniowski – 6,6 proc. (1,9 tys. osób), miasto Wałbrzych – 6,4 proc. (2,7 tys. osób), świdnicki – 5,9 proc. (3,47 tys. osób).

Blisko 50 mln zł to tegoroczna pula Funduszu Pracy w powiatowych urzędach pracy subregionu. Najwięcej do dyspozycji ma PUP Kłodzko – ponad 15,5 mln zł, PUP Wałbrzych – 11,74 mln zł. 9,54 mln zł zarezerwowano dla PUP Świdnica, 6,73 mln zł – PUP Ząbkowice, a 5,67 mln zł – PUP Dzierżoniów. Na koniec czerwca wykonanie wyniosło od 39 do 45 proc. tej kwoty. Ale to nie koniec, bowiem mieszkańcy subregionu: bezrobotni, pracujący, pracodawcy, organizacje społeczne i pozarządowe mogą liczyć na blisko 270 mln zł na projekty realizowane w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój oraz Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Dolnośląskiego, które są w dyspozycji DWUP.

Prócz tego z sukcesem w subregionie wałbrzyskim realizowany jest Krajowy Fundusz Szkoleniowy. To specjalne pieniądze dla pracodawców i ich pracowników na kursy, szkolenia, czy też studia podyplomowe. Z 1,29 mln zł przeznaczonego na subregion, pracodawcy za pośrednictwem PUP zakontraktowali ponad 813,2 mln zł.

Czytaj też:
WAŁBRZYCH: NIE MA KOMU PRACOWAĆ - EMERYCI DO ROBOTY?
ZNOWU MAMY REKORDOWĄ STOPĘ. I SPORO OFERT PRACY
WAŁBRZYCH I REGION: BEZROBOCIE TO ZJAWISKO ZANIKAJĄCE?
BEZROBOCIE LECI W DÓŁ - A CO Z WYNAGRODZENIAMI?

WYŻSZE ZASIŁKI DLA BEZROBOTNYCH I PRACA DLA OPIEKUNÓW
POWIATOWE URZĘDY PRACY DO LIKWIDACJI?


Opr. MS
Foto: Magdalena Sakowska