Fabryka NSK Steering Systems Europe jest kolejnym podmiotem gospodarczym w Wałbrzychu, który otrzymał od prezydenta miasta certyfikat "Stop Plastik". Za co go otrzymano i na jakich polach udało się firmie pozbyć się plastiku? Pokazujemy też, jak wygląda zakład od środka.


Drugi certyfikat

O wałbrzyskiej kampanii "Stop Plastik" jest już w Polsce głośno. Na początku były "rzeźby plenerowe" z plastikowych butelek (Wałbrzych: prezydent – radykalny koniec z plastikiem! (FOTO)), teraz, jak mówi inicjator akcji prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej, nadszedł czas na certyfikowanie tych przedsiębiorców, którzy zdecydowanie zrezygnują z plastikowych opakowań jednorazowych - przede wszystkim restauratorów i właścicieli kawiarń, ale nie tylko (WAŁBRZYCH STOP PLASTIK ROZSZERZONY: GASTRONOMIA, SKLEPY, SZKOŁY). Kilka dni temu pierwszy certyfikat otrzymała kawiarnia "Sztygarówka", działająca na terenie Starej Kopalni, a więc instytucji miejskiej (PIERWSZY CERTYFIKAT "STOP PLASTIK" WRĘCZONY - JAK GO UZYSKAĆ?). Dziś, 8 stycznia, certyfikat otrzymali z rąk prezydenta dyrektor NSK Andrzej Gaździński i menadżer do spraw administracji Hiroki Nukui za rezygnację z plastikowych naczyń w pracowniczej stołówce.

- Skoro nie jest to możliwe, nie wiemy dlaczego, żeby wprowadzić w całym kraju odpowiednie regulacje prawne, robimy to u nas małymi krokami. Zaczęliśmy od miejskich instytucji i mamy w Wałbrzychu tysiące ton plastiku mniej. Uważam, że można mówić wyjątkowo dobrze o tych, którzy w zachowaniach prospołecznych i proekologicznych są liderem - uzasadniał wręczenie certyfikatu Roman Szełemej. - Katastrofy klimatycznej może nie da się łatwo odwrócić, ale każdy powinien zrobić ten mały krok w swoim domu i środowisku. Podjęliśmy inicjatywę "Stop Plastik" okazując, że można to robić w restauracjach i innych zakładach.



Jak dodał prezydent, na świecie udaje się poddać recyklingowi tylko około 30% plastikowych odpadów, reszta albo zalega na składowiskach, albo już znalazła się w morzu i w glebie. Jak mówił dyrektor fabryki Andrzej Gajdziński, inicjatywa wpisuje się w nacisk kładziony tam na ekologię, a chęć rezygnacji z plastiku na stołówce spotkała się z pozytywnym odzewem pracowników.

- Chciałbym, żeby ten ruch miał charakter oddolny. Jesteśmy i będziemy truci plastikiem - albo wybierzemy zdrowe życie. Jest kwestią miesięcy, żeby okazało się, że mikrocząsteczki plastiku są w mięsie, rybach, całej żywności. Nikt chyba nie uwierzy, że jedzenie plastiku i na plastiku jest zdrowe. Miasto nie będzie wysyłać strażników miejskich, żeby kontrolowali, czy przedsiębiorcy z certyfikatem rzeczywiście zrezygnowali z plastiku, sami się będziemy sprawdzać, jeśli chcemy być zdrowsi. To nie o to chodzi, że zabierzemy naklejkę - mówił prezydent.



Ponad 20 000 plastikowych śmieci miesięcznie...

- Eliminujemy plastik na stołówce i w kafeterii, a także podczas wizyt, będziemy się też starali współpracować z naszymi dostawcami pod kątem niedostarczania plastiku - mówił Andrzej Gajdziński. Jak dodał Hiroki Nukui, po burzy mózgów z pracownikami ci uznali, że można zamienić plastikowe kubki na te z tworzywa biodegradowalnego i wyeliminować całkiem plastikowe jednorazowe torebki. Teraz obaj zastanawiają się, czy folię, w którą zapakowują przesyłane półfabrykaty ich partnerzy, da się zastąpić na przykład zamykanymi kontenerami. Jak uważają, to jest kwestia rozmów.

- Akcja zaczęła się we wrześniu i udało nam się do końca grudnia zrezygnować całkowicie z 5000 butelek PET w miesiącu, zamieniliśmy foliowe woreczki na kanapki, w sumie 1894 miesięcznie, na papierowe torebki, styropianowe pojemniki na żywność, w sumie 229, wymieniliśmy na inne, nie zużywamy już 13 700 plastikowych kubków w miesiącu. Woda i napoje nalewane są z podajników wprost do szklanek, rurki również są papierowe. Jestem zaskoczona, że aż tyle plastiku zużywaliśmy. Był problem z wodą, ale jest w szkle, a napoje tylko w puszkach. Wręczyliśmy pracownikom torby materiałowe i nie musimy już im dawać papierowych, a w naszych maszynach do napojów jest opcja wstawienia własnego kubka - wylicza Sabina Kumanowska, kierownik stołówki i kafeterii.



Co tu powstaje?

Japoński koncern NSK produkuje w Wałbrzychu układy sterowania w hali mającej 17 000 metrów kwadratowych, przylega do niej teren o powierzchni 120 000 metrów, co pozwoli w przyszłości na postawienie drugiej hali, która jest w planach. Obecna powstała w 2005 roku i została rozbudowana w 2008. Zatrudnia 650 osób.

- Na dziale montażu jest sześć linii montażowych, produkuje się tu układy kierownicze sterowane elektrycznie dla Renault, Nissana, Suzuki. W układach starego typu był kontakt z płynem hydraulicznym, także spalanie paliwa jest mniejsze o 4% i proces montażu tych układów jest szybszy, a utylizacja produktu nie wymaga utylizacji substancji chemicznych. Produkujemy też kolumny manualne starego typu - mówi Tomasz Szkarłat, menadżer produkcji.



Jak mówi drugi menadżer produkcji, Andrzej Konieczek, do 2008 roku do Wałbrzycha trafiało bardzo dużo opakowań jednorazowych z Japonii wraz z komponentami, ale dzięki powstaniu działu machiningu, gdzie jest 12 linii produkcyjnych różnego rodzaju, te komponenty są produkowane na miejscu. Sztandarowym produktem fabryki są także łożyska. Obecnie koncern otwiera nowe zakłady w Maroko i Rosji.


Czytaj też:
FABRYKA TOYOTY Z PIERWSZYM POLSKIM PREZESEM (FOTO)



Tekst i foto: Magdalena Sakowska