W sobotni poranek (10 grudnia) Koło Łowieckie "Knieja" Lubawka miało w planie odstrzał dzików. Nieoczekiwanie, leśnicy natknęli się na wilczą watahę.

Nie wierzyli, aż spotkali
- Wcześniej uczestniczyłem w oględzinach zagryzionych jałówek i kóz. Nie wierzyłem, że jest to sprawka wilków, teraz jednak zwierzęta te widziałem na własne oczy. Ja i trzech innych uczestników polowania - wspomina Henryk Kubieniec, prezes Koła Łowieckiego "Knieja" Lubawka.
W sobotnim polowaniu uczestniczyło 12 myśliwych, 7 naganiaczy i psy. Myśliwi planowali zmniejszyć pogłowie dzika. Wcześniej po tropach zorientowali się, gdzie dziki, jelenie i sarny na terenie łowiska można spotkać. Psy i naganiacze ruszyli do zagajnika odległego kilkaset metrów od zabudowań Golińska, gdzie wiosną znaleziono zagryzione kozy i ok. 1 km od miejsca, gdzie w tym roku natrafiono na zabite jałówki. - Oczekiwaliśmy na szarżę dzika, tymczasem z zagajnika wyskoczyły dwa nieduże wilki, a za nimi potężny basior. Byliśmy zaskoczeni, bo wilki rzadko widywane są w dzień, bo polują nocą, a i dlatego, że na wilcze tropy ostatnio nie natrafiliśmy - opowiada Kubieniec.

Płochliwi goście
Mała wataha natrafiwszy na ludzi rozdzieliła się. Jeden wilk pobiegł w kierunku granicy z Czechami, a pozostałe również czmychnęły w las. W tym samym czasie z zagajnika zaczęły wybiegać dziki i sarny, więc myśliwi nie mieli czasu na obserwowanie nieoczekiwanych leśnych gości.  Przedstawiciele koła nie mają pewności, czy trafili na całą, czy część watahy. Podejrzewają, że wilki nie mają w tej okolicy swojego siedliska, ale mogą w tych stronach przebywać jako, że traktują je jako swoje tereny łowieckie. - Nie znaleźliśmy w najbliższej okolicy śladów ich żerowania, za to w tym roku nieopodal Golińska nie można spotkać wcale muflonów, co świadczy o pojawieniu się  w lasach drapieżnika - dodaje prezes koła łowieckiego. Całe sobotnie zdarzenie rozegrało się błyskawicznie, leśnicy nie sfotografowali nieoczekiwanych gości. Wilki widziało czterech uczestników polowania na tyle doświadczonych, że rozpoznali basiora, a już na pewno nie pomylili wilków z innymi przedstawicielami rodziny psowatych.

Nie bójmy się spacerować
W okręgu Koła Łowieckiego "Knieja" Lubawka znajdują się lasy od Krzeszówka po Mieroszów i granicę państwa w Golińsku. To właśnie w okolicach Golińska i Mieroszowa widziane były wilki latem. Z racji tego, że to zwierzęta płochliwe i stroniące od spotkań z człowiekiem udało się je do tej pory jedynie sfotografować przy pomocy fotopułapki. Latem o wilczej rodzinie pisały również czeskie media z okolic Broumova. Czechom udało się uwiecznić zabawę małych wilczków na filmie. Jeszcze wcześniej, wiosną tego roku, rolnicy z Golińska alarmowali o przypadkach zagryzienia kóz i krów.
Leśnicy apelują do mieszkańców Mieroszowa, by nie unikali spacerów w okolice leśne. Wilki są płochliwe, unikają kontaktu z człowiekiem. Gdyby nie nagonka myśliwych z Lubawki, wataha z pewnością długo jeszcze nie byłaby spotkana w naszych lasach, nawet jeśli tam mieszka lub bywa w poszukiwaniu zdobyczy.

Więcej o wilkach w naszym regionie:
sierpień 2016 - TO PEWNE! WILKI ZAMIESZKAŁY W OKOLICY WAŁBRZYCHA [ZDJĘCIA]
wrzesień 2016 - WILCZA RODZINA DOBRZE SIĘ CZUJE W NASZYCH LASACH [FILM]

Elżbieta Węgrzyn
fot. zdjęcie użyczone z polowania graficznie uzupełnione o ilustrację wilków.