Do nietypowego wypadku doszło wczoraj wieczorem na Starym Zdroju. Źrebna klacz przez bezmyślność właściciela utknęła w 1,5  metrowym kanale w garażu. 30 strażaków i policjantów pomagało w jej wydostaniu.


Wczoraj, 29 maja, około godz. 17.15 wałbrzyska policja otrzymała zgłoszenie o koniu, który wpadł do kanału w garażu przy ul. Chodkiewicza. Jak się okazało, właścicielka klaczy przyjechała na niej i za zgodą właściciela garażu ze względu na panujący upał zamknęła ją w środku, żeby odpoczęła. Klacz jest źrebna, w ósmym miesiącu. Niestety, oboje nie przewidzieli tego, że znajdujący się w garażu kanał do prac naprawczych, przykryty deskami, nie wytrzyma ciężaru konia. Jedna z desek pękła i klacz utkwiła w dziurze jedną nogą, a kiedy kobieta usiłowała ją wyciągnąć, załamały się wszystkie deski i koń wpadł do środka.

- Nasze działania na miejscu trwały od godz. 16.50 do 22, w wyciągnięciu konia pomagało na zmiany 20 ratowników, w tym z Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej. Użyliśmy specjalistycznego sprzętu do wybicia dziury w dachu garażu, dzięki czemu mogliśmy użyć dźwigu. Niebagatelną pomocą służyła pani weterynarz, która uspokoiła przestraszone zwierzę. Do wyciągnięcia klaczy z 1,5 metrowego kanału pomógł specjalnie zbudowany stelaż - wyjaśnia Tomasz Kwiatkowski z Państwowej Straży Pożarnej w Wałbrzychu.

Sprawę relacjonuje również Policja.
- Kiedy próby jego wyciągnięcia nie powiodły się, na miejsce zostały wezwane straż pożarna i policja, a także straż miejska, przyjechał też weterynarz. Akcja wyciągania klaczy trwała do godz. 21.30, potem zbadał ją weterynarz i okazało się, że nie doznała poważniejszych obrażeń. Została odwieziona do stajni w Nowym Julianowie, gdzie dochodzi do siebie. Natomiast jej właścicielce grozi mandat o wysokości do 500 zł, ponieważ, jak się okazało, jechała konno po drodze publicznej w stanie nietrzeźwości, mając 1,7 promila w organizmie, a jest to wykroczenie - mówi Magdalena Korościk z wałbrzyskiej policji.

Magdalena Sakowska, Elżbieta Węgrzyn
fot. PSP Wałbrzych