Każdego roku w regionie wałbrzyskim dochodzi do ukąszeń przez żmiję zygzakowatą. Jej jad jest groźny, ale dla zdrowego dorosłego i zdrowego człowieka nie jest śmiertelny. Przekonał się o tym już pierwszy mieszkaniec miasta.

Gdzie gady widziano
- W ostatnich dniach maja mężczyzna ok. 40-letni zasnął na ziemi przy stawie nieopodal ul. Bogusławskiego w Wałbrzychu i został pokąsany przez żmije. Został odwieziony do szpitala i hospitalizowany - mówi Ryszard Kułak, dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Wałbrzychu. Żmije zygzakowate tradycyjnie już późną wiosną sieją strach wśród biwakujących pod chmurką w naszym regionie. Każdego roku w mieście i powiecie zdarzają się pogryzienia przez te gady. - W ubiegłym roku zanotowaliśmy dwa przypadki ukąszeń, były to osoby dorosłe z Boguszowa-Gorc. Natomiast w 2015 roku ukąszonych zostało 7 osób, w tym dwoje dzieci - dodaje Kułak. W tym roku żmije widziane były na terenach przyległych do lasu w tzw. starej części miasta, a także na Podzamczu i Piaskowej Górze. Tradycyjnie już najwięcej ich można spotkać w Masywie Dzikowca w okolicy Unisławia Śląskiego w gminie Mieroszów oraz Kuźnic Świdnickich i Starego Lesieńca w gminie Boguszów-Gorce.  

Tak wygląda żmija zygzakowata


Żmije są pokojowo nastawione
Żmije to jedyne jadowite gady żyjący w Polsce, są objęte ochroną gatunkową. Żmija zygzakowata jest zmiennocieplna, więc lubi się wygrzewać na odsłoniętych terenach. Gady te często mylone są z zaskrońcami i padalcami. Żmii nie można jej robić krzywdy, a nawet przenosić. Zabicie jej jest wykroczeniem, a w przypadki najbardziej jaskrawe bywają klasyfikowane jako przestępstwo. Gady te zwykle mierzą ok. 60 cm, rzadziej dochodzą do 90 cm. Ich ciało miewa różne zabarwienie, od brązowego przez oliwkowe do miedzianego, ich głowa ma charakterystyczny trójkątny kształt. Leżącego na ścieżce, czy na polanie węża łatwo dostrzec, gorzej jak kryje się trawnikach. Zalecamy zatem wykaszać trawniki i sprawdzać teren zabaw dzieci.

Pomoc z rozpoznaniu żmii, pożytecznego tępiciela gryzoni, oferuje infografika propagowana przez Kampinowski Park Narodowy.




Pozostałe - padalec i zaskroniec są niegroźne i niejadowite.

Tak wygląda zaskroniec - zwróć uwagę na kształt głowy i żółte plamki. Takich nie posiada żmija.

Mieszkańcy przestraszeni obecnością gadów podkreślają jak ważne jest wykaszanie traw, zwłaszcza na terenach sąsiadujących z lasem. Żmije nie są agresywne, atakują tylko wówczas, gdy poczują się zagrożone, np. kiedy je wystraszymy lub nadepniemy. Zdarza się, że atakują zdenerwowane szczekaniem psa. Spotkania z żmiją unikniemy jeśli będziemy ostrożnie stąpać po lesie, płochliwe węże odstrasza też hałas, a ukąszenie nie grozi spacerowiczom, jeśli założą na wycieczkę długie spodnie i wysokie buty.

Budzą panikę
Każde pojawienie się węża powoduje panikę. Straż Miejska każdego roku alarmowana jest pojawieniem się żmij, zwłaszcza jak przebywają w miejscach publicznych jak plac zabaw. Zazwyczaj gady odchodzą, zdarza się jednak, że mają trudność z poruszaniem, jak w przypadku żmii, która kilka lat temu weszła do znicza na cmentarzu przy ul. Przemysłowej i nie mogła się wydostać. Innym razem pojawienie się węża sparaliżowało pracę myjni samochodowej.

Ukąszony powinien zachować spokój, często zdarzają się ugryzienia bez wstrzyknięcia jadu. Zdrowemu, nieuczulonemu na jad nie powinien on wyrządzić poważnej krzywdy, gorzej ukąszenia znoszą dzieci, małe zwierzęta i osoby starsze, czy osłabione chorobą. Ukąszonemu trzeba podać surowicę.
Mieszkańców uspokajamy, anatoksyny jadu żmii nie są na wyposażeniu pogotowia, bo mogą być obecnie podawane jedynie w szpitalu. Są one na wyposażeniu SOR-u wałbrzyskiego Specjalistycznego Szpitala im. dr Alfreda Sokołowskiego na Piaskowej Górze, a także na pediatrii na ul. Chrobrego. - Przypadki śmiertelne są bardzo rzadkie, ale nie można ukąszeń bagatelizować – podkreśla każdego roku Gabriel Grobelny nadleśniczy Nadleśnictwa Wałbrzych.

Zobacz też: PLAGA KLESZCZY W LASACH

Elżbieta Węgrzyn