Prowadził wielką ciężarówkę z pełnym ładunkiem po pijanemu, niszczył znaki drogowe i jechał dalej uszkodzonym autem, a kiedy złapała go policja, zaczął opowiadać, że napadli go terroryści, porwali i... wlali mu do ust siłą jakąś substancję...

We wtorek 8 listopada wieczorem dyżurny jaworskiej komendy otrzymał zgłoszenie dotyczące uszkodzenia znaków drogowych na jednej z dróg w pobliżu autostrady A-4 przez kierującego samochodem ciężarowym. Z przekazanej informacji wynikało, że sprawca tej kolizji nie zatrzymał się i odjechał. O zdarzeniu zostali powiadomieni policjanci będący na służbie.

Około godziny 18.40 komendant komisariatu policji w Bolkowie zauważył na krajowej „trójce” samochód ciężarowy z naczepą, która posiadała wyraźne ślady uszkodzenia i przekazał tę informację innym policjantom. Chwilę później ciężarówka została zatrzymana do kontroli. Wówczas okazało się, co było przyczyną kolizji oraz ucieczki z miejsca zdarzenia - funkcjonariusze wyczuli od kierującego woń alkoholu.

Przeprowadzone badanie wykazało u 43-letniego mieszkańca Krakowa blisko 1,6 promila alkoholu w organizmie. Prowadzący pojazd został zatrzymany, a ciężarówka z naczepą, na której znajdował się kilkudziesięciotonowy ładunek, trafiła na policyjny parking.

43-latek, aby oddalić podejrzenia od swojej osoby próbował tłumaczyć policjantom, że został napadnięty i upity... siłą. Starał się ich przekonać, że podczas powrotu z ładunkiem z Holandii, tuż po przekroczeniu polskiej granicy został uprowadzony wraz z pojazdem przez nieznanych sprawców, którzy sterroryzowali go bronią i wlali mu do ust nieznaną substancję. Jak się jednak uwolnił i znalazł na krajowej „trójce" - tego już wyjaśnić nie potrafił.

Teraz mężczyzna odpowie przed sądem. Za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi mu kara pozbawienia wolności do 2 lat oraz nawet do 10 lat zakazu prowadzenia pojazdów.

Czytaj też:
STÓWĄ PO  MIEŚCIE
SZALEŃCZY POŚCIG JAK W FILMIE GANGSTERSKIM
POŚCIG O PÓŁNOCY
DOPIERO SŁUP ZATRZYMAŁ PIRATA DROGOWEGO

Opr. Magdalena Sakowska
Foto użyczone: KWP Wrocław