Właśnie ten temat - kanalizacja i woda - zdominował kolejne spotkanie prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja z mieszkańcami. Temperatura dyskusji była gorąca, bo część obecnych wyrażała rozczarowanie ukończonymi już inwestycjami, a inni domagali się ich u siebie. Była także mowa o drogach.


O wodzie...

- Są takie miejsca na Poniatowie i na Konradowie, gdzie kanalizacji nie da się wprowadzić i tam będzie zgoda na ekologiczne szamba. Na Poniatowie są mieszkańcy, którzy się chcą przyłączyć do miejskiej sieci i tacy, którzy się nie przyłączają. Nie chcemy karać ani straszyć, ale zbliża się termin, w którym jako miasto będziemy musieli udowodnić, że wszyscy, którzy mogli się przyłączyć, już się przyłączyli – mówił prezydent.

 Wzajemne rozczarowanie wywołała kwestia wodociągu na ul. Wiśniowej. – Budujemy wodociąg wzdłuż ulicy, gdzie mieszka 20 rodzin, 5 się podpina, a reszta nie. Czasem jest to niemożliwe, bo trudny teren, bo sąsiad, bo trzeba by zainstalować pompę, ale większość nie chce, bo ma studnie – powiedział prezydent i doczekał się odpowiedzi od poirytowanej mieszkanki, która, jak mówiła, sama namawiała sąsiadów, żeby się podpięli do wodociągów, a kiedy przyszła na nią kolej, ogromnie się zawiodła.

- Obiecywano nam wykonanie projektu przyłącza za złotówkę, a potem okazało się, że muszę za niego zapłacić 700 zł. Zapłaciłam i z kolei okazało się, że muszę wykonać podpięcie mojego przyłącza do sieci. I w ciągu 3 lat koszt mojego 9-metrowego przyłącza wzrósł nie wiedzieć dlaczego z 2500 do 5000 zł. A inni, którzy mieli po 40 metrów, zapłacili mniej. Teraz się okazało, że muszę zapłacić jeszcze ponad 200 zł dodatkowo za to podłączenie – skarżyła się mieszkanka. – Na początku namawiano nas i obiecywano zupełnie co innego, a potem okazało się, że jest inaczej.

Jak odpowiadał prezydent, za wykonanie przyłącza odpowiada zawsze właściciel, są wyroki sądowe i miastom nie wolno za to płacić. Mieszkanka odpowiedziała, że owszem, były wyroki sądowe za niewykonanie przez gminę podpięcia danego przyłącza. – Moja koleżanka na Sobięcinie nie płaciła, a ja tak – mówiła. Inny mieszkaniec miał pretensje, że musiał na własny koszt wykonać badania wody.

- Był taki program pod hasłem „pomożemy wam wyjść z szamba” i rzeczywiście mieszkańcy mieli projekty wykonywane za złotówkę. Wszyscy, którzy wtedy przyszli, skorzystali, tysiące osób, może pani przyszła po terminie, sprawdzimy to. A badanie wody jest po to, żeby mieszkaniec mógł być pewien, że woda nie jest skażona na jego odcinku. Woda w wodociągu jest czysta. My chlorujemy i płuczemy przyłącze, a potem badamy wodę – odpowiadał Tomasz Senyk, wiceprezes Wałbrzyskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji.



I o szambie...

Mieszkańcy Wiśniowej pytali, kiedy będą mieli kanalizację. Odpowiedziano im, że podczas remontu tej ulicy. Prezydent dodał, że w przypadku ulic, na których mieszka niewiele osób, a których remont kosztowałby 200 czy 300 tys. zł, będą one czekały, aż wszystko, co pilniejsze w mieście, zostanie zrobione. Jeden z mieszkańców, któremu powiedziano, że nie będzie u niego kanalizacji, bo technicznie jest to niemożliwe, skarżył się, że nie może zrobić ekologicznego szamba, bo sąsiedzi mają studnie. Prezydent obiecał przyjrzenie się temu problemowi.

Mieszkańcy mówili też, że niestety niektóre szamba nie są opróżniane w legalny sposób, na co wskazuje brzydki zapach w otoczeniu. Jeden zaproponował nawet, by straż miejska domagała się od właścicieli szamb regularnego okazywania pokwitowań za ich opróżnianie. – Mam taką propozycję, może ona wejdzie w życie, ale wolałbym uniknąć kar i mandatów – odpowiadał prezydent.

Konkluzja była następująca: - W ciągu kilku tygodni zrobimy zestawienie, co zostało zrobione i za jaką kwotę, i wyślemy do wszystkich mieszkańców Poniatowa, indywidualnie, na każdej ulicy. Umieścimy tam też informację, ile uzyskały wodociągi z opłat za wodę i ścieki, a roznosiciele to doręczą, z myślą także o osobach biorących udział w tym spotkaniu. Pamiętajmy, że nawet Austria czy Niemcy nie zapewniają kanalizacji wszystkim mieszkańcom - zapowiedział Roman Szełemej.



Prostopadła i pozostałe

Drugim palącym problemem dzielnicy okazały się drogi. Jak mówili mieszkańcy, pozbawiony gdzieniegdzie chodników i szerokich poboczy Poniatów jest rozjeżdżany przez samochody pracowników strefy, a najgorsza sytuacja jest na ul. Prostopadłej, którą można chodzić na zakupy na pobliską Piaskową Górę, ale nie jest ona bezpieczna dla pieszych. Mieszkańcy domagali się tam remontu, a przynajmniej spowalniaczy.

- Przebudowa Prostopadłej jest konieczna, z budową chodnika i pobocza, ale wiąże się to z remontem wiaduktu po stronie kolei i jest to tak trudny temat, że oceniamy go na kilka lat, bo trzeba zmieniać cały szlak kolejowy. A budowa chodnika w sytuacji, w której droga jest niewyremontowana, jest pewnym półśrodkiem, ale być może będziemy musieli to zrobić – mówił Roman Szełemej.

Pytano też o remont ul. Orkana. Jak mówił prezydent, dopóki Ronal nie wybuduje swojej nowej hali produkcyjnej na 400 miejsc pracy, co ma potrwać dwa lata, miasto nie wykona remontu, być może potem. Wcześniej nie ma to sensu, bo podczas budowy i tak zostanie ona zdewastowana. Remont ul. Piotrowskiego prezydent określił jako możliwy, bo jego zdaniem spór z Wałbrzyską Wyższą Szkołą Zarządzania i Przedsiębiorczości dobiega końca i powoli rysuje się możliwość przebudowy skrzyżowania tej ulicy z Wrocławską. Proszono też o spowalniacze i jednokierunkowość na ul. Sadowej oraz o oświetlenie ul. Beskidzkiej. Jak mówił prezydent, w tym pierwszym przypadku zostaną przeprowadzone analizy i zapewne będzie taka możliwość, podobnie w przypadku oświetlenia.

 
Wcześniejsze spotkania prezydenta z mieszkańcami:
PODZAMCZE: O NOWYCH PARKINGACH, ZMIANACH NA ULICACH I O ŚMIECIACH (FOTO)
CZYM ŻYJE RUSINOWA I JAKIE MA PROBLEMY?
SPOTKANIE PODGÓRZE: REMONT UL. NIEPODLEGŁOŚCI I ŚCIEŻKA ROWEROWA [FOTO]
PIASKOWA GÓRA: Z MIESZKAŃCAMI O PARKINGACH I REMONTACH

 

Tekst i foto: Magdalena Sakowska