Pewien przedsiębiorca odkrył w swojej ciężarówce i garażu poważne braki. Potem odkrył coś jeszcze...


W pierwszych dniach marca mieszkaniec powiatu ząbkowickiego zgłosił, że został okradziony. Z samochodu ciężarowego zginął mu akumulator, a gdy chciał zamontować inny, który trzymał w zamkniętym garażu, ze zdumieniem zauważył, że tego też nie ma. Nabrał zatem podejrzeń, że musiał to zrobić ktoś, kogo zna i kto często przebywa na jego posesji.

Po sprawdzeniu okoliczności kradzieży okazało się, że akumulatory o wartości 800 złotych faktycznie zabrał jego 26-letni pracownik. Młody mężczyzna nie miał jak przenieść ciężkich akumulatorów, więc... ukradł właścicielowi firmy kluczyki do samochodu i jego autem zawiózł akumulatory do punku skupu złomu. Skradziony sprzęt sprzedał za ułamek wartości. Po powrocie odstawił auto na miejsce i myślał, że się nie wyda... Policja postawiła mu więc dodatkowo zarzuty kradzieży oraz krótkotrwałego użycia pojazdu.

Mężczyzna po wyjaśnieniu został zwolniony. Nie pierwszy raz ma kłopoty z prawem i ponownie będzie odpowiadał za kradzież, za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności. A za recydywę więcej.

Opr. MS
Foto: Elżbieta Węgrzyn