Kolejną dzielnicą na mapie Wałbrzycha, z której mieszkańcami spotkał się prezydent miasta Roman Szełemej, było Nowe Miasto. Tu spotkanie przebiegało raczej spokojnie, a głównymi problemami mieszkańców były pojemniki na śmieci, stadion, basen i znienawidzone przez nich schody.

Budynki nowe i odnowione

Była też mowa o wspólnotach mieszkaniowych. - W ciągu ostatnich sześciu miesięcy podjąłem decyzję, żeby wszystkie pieniądze z rewitalizacji przeznaczyć dla wspólnot. Chodzi o 18 mln zł dotacji unijnej o wysokości 50%, czyli w sześciu rewitalizowanych dzielnicach będą odnawiane budynki mieszkalne za 36 mln zł. Skorzystało z tego w sumie 106 wspólnot z tych dzielnic i ze Szczawienka, które otrzymały dofinansowanie na remonty i odnawianie elewacji, mogą już dziś podejmować decyzje o przetargach, a w przyszłym miesiącu chcemy z nimi podpisywać umowy – zapowiadał prezydent.

Na Nowym Mieście pojawią się w najbliższym czasie dwa nowe obiekty. Pierwszym będzie żłobek na Truskawieckiej, nieopodal szkoły nr 23, ponieważ miasto otrzymało na niego dofinansowanie, o którym pisaliśmy TUTAJ. - Podpisałem już przetarg na wykonanie tego żłobka, teraz trzymamy kciuki, żeby przyszedł wykonawca, bo nie zawsze się zjawia. Ten żłobek przez pierwsze dwa lata funkcjonowania będzie bezpłatny dla mieszkańców, podobnie jak był ten na Kasztelańskiej – zapowiadał Roman Szełemej.

Drugą dużą inwestycją w dzielnicy ma być budynek mieszkalny – 45 mieszkań - na rogu ul. Staszica. Jest już gotowy wniosek o dofinansowanie tego budynku, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, budowa ruszyłaby w przyszłym roku.


Partycypacyjna obstrukcja

Mieszkańcy Nowego Miasta mają problemy między innymi z niezrealizowanym budżetem partycypacyjnym. Przedstawicielka rady rodziców szkoły podstawowej nr 23 pytała prezydenta, kiedy placówka otrzyma pochodzącą z jednej z dawniejszych edycji pracownię multimedialną. Jak mówiła, w szkole nie wszystkie komputery są sprawne, dzieci nie zawsze mają na czym pracować, a choć szkoła stara się na bieżąco finansować nowy sprzęt, nie jest to to, co mogłoby być.


- Wszystkie projekty przegłosowane w budżecie partycypacyjnym będą zrealizowane. Problem polega na tym, że początkowo szacowaliśmy je tak, jak autorzy podawali, zgłaszał się wykonawca i zwykle udawało się wszystko dopiąć. Teraz jest mniejsze bezrobocie, dużo wyższe ceny usług i wszystkie te projekty wychodzą nam dużo droższe, a chętnych do realizacji brak. Na ogół ktoś się zgłasza za drugim czy trzecim razem, a wtedy okazuje się, że wszystko będzie kosztować te 20 albo 50 000 więcej. Klasyczny przykład to ścianka wspinaczkowa w Starej Kopalni. Miała kosztować 2 mln zł, oferta była na 3 i nie było dyskusji, potem kolejne przetargi – i nic. W sumie jesteśmy ofiarami sukcesu – stwierdził prezydent. - W tym roku chcemy pozałatwiać wszystkie "ogony" już nie z budżetu partycypacyjnego, tylko z miejskiego.


Przetargi, garaże i schody

Jak podkreślał Roman Szełemej, priorytet remontowy Wałbrzycha będzie się przesuwał z dróg i innych inwestycji na budownictwo mieszkaniowe. Z realizacją przetargów jest coraz gorzej i trzeba coś wybierać. Sąsiadujący z Nowym Miastem park na Rusinowej jest już po trzecim przetargu na renowację i nie można znaleźć wykonawcy, który nie proponowałby ceny dużo wyższej niż przewidziana w budżecie miasta.


Jeden z mieszkańców pytał o zrujnowane garaże przy ul. Madalińskiego i nieporządek przy nich. - Te garaże są nielegalnie postawione, część właścicieli rozebrała je już sama, rozbierzemy resztę, uporządkujemy teren i będzie to wyglądało jednolicie – zapowiedział Roman Szełemej.

Inni mieszkańcy oraz proboszcz miejscowej parafii pytali o kolejny "ogon" budżetu partycypacyjnego, niewygodne i zrujnowane schody terenowe prowadzące od ul. Orzeszkowej w stronę ul. Asnyka oraz drogę przy nich. Jak odpowiadał prezydent, projekt jest skomplikowany, bo te schody muszą spełniać obecne normy co do nachylenia i trzeba będzie je przebudować, ale zostanie to wykonane w przyszłym roku, już nie z budżetu partycypacyjnego, tylko z budżetu miasta.


Śmieciowe "kukułki" i jak z nimi walczyć

Mieszkańcy dzielnicy pytali też, czy na innych ulicach nie dałoby się postawić zamykanych boksów na kontenery, jak na ul. Psie Pole. Na to pytanie odpowiadała Aleksandra Winiarska, kierownik Biura Infrastruktury Komunalnej: - To, gdzie stoją kontenery na odpady i jak są zabezpieczone, należy do właściciela nieruchomości. Wspólnoty to rozumieją i takie zabezpieczenia robią, a wtedy nie ma mowy, że ktoś tam podrzucił śmieci. My, chcąc ujednolicić te rozwiązania w mieście, wyszliśmy naprzeciw, możemy wydzierżawiać grunty gminne i pozwalamy budować boksy na swoim gruncie.

Mieszkanka rejonu ulic Piłsudskiego i Paderewskiego skarżyła się, że podczas remontu szpitala pod jej dom przestawiono kontenery, które po zakończonych pracach nie wróciły na miejsce, a każdy podrzuca tam, co się da, nawet popiół i gruz. - Widziałem za granicą pojemniki na śmieci zamykane na klucz czy na łańcuch i kłódkę. Czy można to zrobić? Nie postawimy tam przecież strażnika, a śmieci będą coraz droższe i trzeba będzie coraz lepiej zabezpieczać kontenery – proponował Roman Szełemej.

Stadion – i basen

Padło także pytanie o stadion na Nowym Mieście i o zamknięty basen na Rusinowej. Jak można było przewidzieć, prezydent powtórzył, że miasto ma inne priorytety, a stadion, jak GDK, został odłożony na później. - Jest gotowy projekt, on się nie zdezaktualizuje i może czekać. Nawet były pieniądze, 15 mln zł, tylko, że ja musiałbym dołożyć kolejne 30, a za te 30 mógłbym postawić kilka budynków mieszkalnych. Mamy w mieście stadion na Ratuszowej, gdzie na mecz przychodzi 300 kibiców. A jeśli ktoś chce u nas uprawiać sport amatorski, miejsce na to znajdzie, jest kilkanaście boisk szkolnych i inne obiekty. Mamy też w mieście baseny kryte, gdzie pływają pojedyncze osoby, choć koszt biletu to 13-16 zł. Na basenie na Rusinowej pękła niecka i co roku trzeba było wydawać 100 000 zł na jej doraźny remont, a basen był zapełniony kąpiącymi się przez 2 albo 3 dni w ciągu roku – komentował prezydent. - Jak Czesi mogą przyjeżdżać do nas na Aqua-Zdrój, to i my możemy jeździć na basen do Meziměstí. Najważniejsze są mieszkania.


Padło też pytanie, czy drzewa rosnące na skarpie nad ul. Piłsudskiego nie zagrażają drodze poniżej. - Sprawdzimy to, ale nie uwierzylibyście państwo, ilu mieszkańców wysyła petycje, żeby usunąć drzewa i jak bardzo im one przeszkadzają. A potem, kiedy już się wytnie takie stare drzewo, mam szereg telefonów z pytaniem, dlaczego? - mówił Roman Szełemej.

Następną okazję do zadawania pytań będą mieli mieszkańcy Piaskowej Góry już w najbliższy poniedziałek 19 marca o godz. 18.00 w Szkole Podstawowej nr 37 przy ul. Ksawerego Dunikowskiego 39.

Czytaj też o wcześniejszych spotkaniach:
SOBIĘCIN: PARK, ŚMIECI, DŁUGI I GDZIE PRZENOSINY PALESTYNY?
ŚRÓDMIEŚCIE: NOWE PRZYSTANKI, WYMIANA PIECÓW I REWITALIZACJA
PREZYDENT NA PONIATOWIE. CO Z TĄ WODA I KANALIZACJĄ?
PODZAMCZE O NOWYCH PARKINGACH, ZMIANACH NA ULICACH I O ŚMIECIACH
CZYM ŻYJE RUSINOWA I JAKIE MA PROBLEMY?
SPOTKANIE PODGÓRZE: REMONT UL. NIEPODLEGŁOŚCI I ŚCIEŻKA ROWEROWA [FOTO]
PIASKOWA GÓRA: Z MIESZKAŃCAMI O PARKINGACH I REMONTACH

Tekst i foto: Magdalena Sakowska