Górnik Trans.eu Wałbrzych sprostał wyzwaniu, pokonując w meczu na szczycie Weegree AZS Politechnikę Opolską i utrzymując tym samym fotel lidera gr. D 2. ligi. Nasi przerwali passę dziewięciu zwycięstw z rzędu gospodarzy, a mecz życia zagrał Hubert Kruszczyński – autor 33 punktów (9/9 za 3!)

Biało-Niebiescy szlagier w Opolu zaczęli fatalnie, grając najgorsze kilka minut w sezonie. Gospodarze szybko to wykorzystali, zdobywając łatwe punkty spod kosza oraz trafiając rzuty za trzy z otwartych pozycji. Rozkojarzony Górnik przegrywał w pewnym momencie już 4:17. W połowie I kwarty trener Marcin  Radomski miał już za sobą dwie przerwy na żądanie, a fani wałbrzyskiego klubu niecenzuralne przyśpiewki motywujące w stronę zawodników.  

Los wałbrzyszan odwrócił Hubert Kruszczyński. To jego dwie celne „trójki” z rzędu pozwoliły Górnikowi złapać oddech. Po chwili w kontrze akcję wsadem zakończył Bartłomiej Ratajczak, a Kruszczyński trafił po raz trzeci i to trener Dominik Tomczyk musiał prosić o przerwę (seria 12:0, na 16:17).

W drugiej kwarcie wywodzący się z Chełmna Kruszczyński wciąż trafiał jak w transie. Po dwudziestu minutach miał na koncie siedem celnych prób zza linii 6,75 m! Górnik prowadził wtedy już 48:34.

Początek trzeciej kwarty należał do AZS-u i Wojciecha Leszczyńskiego. Ekipa Tomczyka zanotowała serię punktową 10:0, a wychowanek Starbolu Bolesławiec grał koncertowo, zdobywając w tej szalonej pogoni osiem punktów.  Górnik odpowiadał grą pod kosz do Tomasza Krzywdzińskiego oraz skutecznymi akcjami Marcina Wróbla (półdystans) oraz Rafała Glapińskiego (obwód). Opolanie jednak byli coraz bliżej, po trafieniu zza łuku Grzegorza Zadęckiego przegrywali jedynie 56:59.

W czwartej odsłonie celna „trójka” Radosława Basińskiego  wyprowadziła AZS na prowadzenie 71:70. Z dystansu kolejne rzuty trafiał jednak fenomenalny Kruszczyński, a po udanym wbiciu się w pole trzech sekund Damiana Durskiego Górnik prowadził 78:75, na 2:36 przed końcową syreną. Na 1:21 do końca szalenie ważny rzut z dystansu trafił Bartłomiej Ratajczak, na 83:75. U rywali dwoił się i troił Leszczyński, jego szósta w meczu celna próba za trzy dała gospodarzom cień nadziei (86:80, 0:46). Wałbrzyszanie, pomimo  późniejszej straty Rafała Glapińskiego na nieco ponad 20 sekund do końca, nie dali się zaskoczyć, grając twardo w obronie.

Mecz w Opolu był fantastycznym, stojącym na wysokim poziomie widowiskiem, które rozgrzało do czerwoności kibiców. Bardziej wyraziści byli ci zorganizowany, czyli wałbrzyscy, którzy w liczbie około 30 osób wspierali swoich ulubieńców ogłuszającym dopingiem. Oba zespoły trafiły w sumie aż 29 rzutów za trzy (!!!), co na każdym poziomie rozgrywek jest wynikiem imponującym.  Mecz był godny miana zaciętej batalii lidera z wiceliderem. Warto dodać, że w Górniku zabrakło Krzysztofa Spały, a w ekipie z Opola szybko cztery faule złapał Wojciech Barycz. Lider gospodarzy, z powodu problemów ze stopą, nie pojawił się na parkiecie w drugiej połowie.

Po końcowej syrenie wałbrzyscy kibice, ku zdziwieniu ochrony, wbiegli w szale radości na parkiet. Koszykarze Radomskiego utonęli w ich uściskach i gratulacjach.

Biało-Niebiescy z bilansem 17-3 oddalili się od AZS-u, który przeskoczył w tabeli wrocławski Śląsk.  

Weegree AZS Politechnika Opolska  - Górnik Trans.eu Wałbrzych 82:87 (17:19, 17:29, 26:14, 22:25)

Górnik: Kruszczyński 33 (9x3), Krzywdziński 14, Glapiński 12 (14 as), Wróbel 10, Ratajczak 10, Durski 8, Kaczuga 0.

Opole: Leszczyński 27 (6x3), Zadęcki 12, Chmielarz 12, Basiński 11, Cichoń 7, Bartkowiak 5, Pawłowski 4, Suda 2, Kołcz 2, Barycz 0.

Opr. D.Hołda
Fot. D.Hołda, R.Burdek

Czytaj także:

WSPIERALI WOŚP I BAWILI SIĘ KOSZYKÓWKĄ

POWTÓRKA SUDETÓW. TWIERDZA ZDOBYTA