2. liga: Ogromne emocje w 1. kolejce sezonu 2017/18. Górnik Trans.eu Wałbrych uległ drugiemu zespołowi Śląska Wrocław 80:83, choć był bardzo bliski dogrywki - w ostatniej sekundzie meczu rzut zza łuku spudłował Rafał Glapiński.

Spotkanie w legendarnej, ale mającej najlepsze lata daleko za sobą „Kosynierce” rozpoczęło się od festiwalu nerwowości z obu stron. Dość powiedzieć, że pierwszy celny rzut do kosza (do tego z linii rzutów wolnych) miał miejsce po trzech i pół minucie gry. Po wyrównanej pierwszej kwarcie, w drugiej lepiej prezentował się Śląsk, który nie mylił się z dystansu – wszystkie cztery próby za trzy trafił ledwie 16-letni Igor Kozłowski.  Górnik odpowiadał wejściami pod kosz Damiana Durskiego i punktami Marcina Wróbla. Do przerwy gospodarze prowadzili 44:40.

W trzeciej kwarcie gra Górnika się załamała. Dzięki serii punktowej 8:0 WKS wyszedł na prowadzenie 63:56. Duża w tym zasługa dynamicznego rozgrywającego, Karola Kutty, brązowego medalisty MP U-18 z Astorią Bydgoszcz z 2014 roku. Grający na co dzień w pierwszoligowym Śląsku Kutta bez problemu mijał pierwszą linię obrony i punktował spod kosza lub odgrywał do kolegów. Pod koniec kwarty wrocławianie prowadzili już 69:58.

W czwartej części Górnik pokazał charakter i zaczął odrabiać straty. Sygnał do gonitwy za młodym Śląskiem dał najlepszy w biało-niebieskich szeregach Bartłomiej Ratajczak, który trafiał z dystansu, półdystansu i  spod kosza.

W starciu w „Kosynierce” ważne rzuty oddawali… bydgoszczanie.  Bardzo dobry mecz rozegrał Kutta, ekwilibrystyczny rzut spod kosza na 75:77 trafił nieskuteczny wcześniej Hubert Kruszczyński, a po chwili celną „trójką” zapędy „Górników” utemperował trzeci reprezentant miasta nad Brdą, Mikołaj Ratajczak (na 81:76 dla WKS-u). Nasi mozolnie odrabiali straty, z półdystansu nie pomylił się Wróbel (81:80). Na zegarze czasu gry pozostały 22 sekundy, Śląsk mógł grać do końca, a nasi musieli faulować. O ile pierwsze przewinienie nasi popełnili szybko, to z kolejnym byli mocno spóźnieni, tracąc bezcenne 6-7 sekund. Ostatecznie faulowany Tomasz Żeleźniak trafiła oba rzuty wolne, a Górnik miał tylko 3.8 sekundy na odwrócenie losów spotkania.

Trener Marcin Radomski poprosił o przerwę na żądanie i w ostatnią akcję powierzył kapitanowi Glapińskiemu. Ten oddał niełatwy rzut za trzy przy asyście dwóch obrońców, równo z końcową syreną. Piłka po jego rzucie, niestety dla gości i zapewniających ogłuszający doping licznych wałbrzyskich kibiców, wykręciła się z kosza.

O zwycięstwie „Trójkolorowych” zadecydowała skuteczność za trzy – Śląsk trafił nieprawdopodobne 60% (!) rzutów zza łuku (12/20!). Wałbrzyszanie odpowiedzieli jedynie 29% trafionych prób (4/14).

„Kosynierka” pozostaje więc niezdobyta. Przed niemal rokiem Górnik przegrał tu, również po dreszczowcu, 64:69.

Exact Systems Śląsk Wrocław – Górnik Trans.eu Wałbrzych 83:80 (19:20, 25:20, 25:18, 14:22).

Śląsk: Kutta 17 (6 as), Żeleźniak 14, Kozłowski 14 (4x3), Ratajczak 13, Bożenko 12, Zagórski 7, Malesa 4, Sasik 2, Barszcz 0, Tomczak 0.

Górnik: Ratajczak 20, Wróbel 18, Krzywdziński 13 (11 zb), Durski 12, Glapiński 11 (6 as), Kruszczyński 6, Kaczuga 0, Tyszka 0.

W 2. kolejce Górnik zagra u siebie z Koszem Pleszew (30.09, godz. 17, hala ul. Wysockiego), który pokonał na otwarcie sezonu MKS Otmuchów 102:84.

Czytaj także:

MOST NAD RWĄCĄ RZEKĄ. GÓRNIK ROZPOCZYNA SEZON

KONTRA: DURSKI I KRUSZENIE LIGOWEGO MURU