Spore zmiany kadrowe w wałbrzyskim ekstraligowcu.

AZS PWSZ Wałbrzych zakończył współpracę z dziewięcioma zawodniczkami. W wałbrzyskich barwach nie zobaczymy już:

Weroniki Aszkiełowicz, podstawowej prawej obrończyni, popularnej "Halinki", która wywodzi się z Radomia, a do Wałbrzycha trafiła w 2015 roku z AZS Wrocław

Karoliny Gradeckiej, podstawowej środkowej obończyni, która z konieczności występowała także w... ataku. W sezonie 2017/18 była piłkarka AZS Wrocław strzeliła cztery gole, ale w drugiej fazie rozgrywek walczyła z kontuzją

Karoliny Jędras, pomocniczki, która była głęboką rezerwową i grała niewiele

Eleny Klepatskiej, pomocniczki z Ukrainy, spełniającej w AZS PWSZ głównie rolę zmienniczki, znanej ze swojej kultury boiskowej

Weroniki Klimek, podstawowej bramkarki, która w AZS PWSZ spędziła tylko jedną rundę, po transferze z Czarnych Sosnowiec

Emilii Krajewskiej, rezerwowej bramkarki, sprowadzonej zimą do wzmocnienia rywaliacji między słupkami z pierwszoligowej Polonii Poznan (grała także w ekstraklasie futsalu i beach soccerze)

Oliwii Maciukiewicz, jeszcze dwa sezony temu podstawowej napastniczki AZS PWSZ (9 goli w sezonie 2016/17), która ostatni sezon niemal w całości straciła z powodu kontuzji

Jolanty Siwińskiej, najbardziej rozpoznawalnej piłkarki AZS PWSZ, etatowej reprezentantki Polski. W kadrze grała na środku obrony, w AZS zdarzały jej się mecze nawet w środku drugiej linii

Patrycji Urbańskiej, rezerwowej bramkarki, która ostatnie pół roku spędziła w pierwszoligowej KKP Bydgoszcz.

Okienko transfeowe zostało otwarte 1 lipca. AZS PWSZ nie próżnuje i szuka (znalazł?) następczynie, których nazwiska poznamy wkrótce. Trener Kamil Jasiński przewiduje kolejny rok walki o medal w Ekstralidze. W 2017 roku wałbrzyszanki sięgnęły po brązowy medal, w ostatnim sezonie zajęły czwarte miejsce i dotarły do półfinału Pucharu Polski.