2. liga: Nieprawdopodobny dreszczowiec w Gnieźnie. Po bardzo słabej pierwszej połowie Górnik odwrócił losy spotkania, awansując do III rundy play-off. MKK miało piłkę w rękach w ostatniej akcji, ale rzut na zwycięstwo nie sięgnął celu.

W Gnieźnie przed wiekami pisała się polska historia. Teraz koszykarze z pierwszej stolicy naszego kraju zamierzali ponowie zapisać jej karty, awansując, również po raz pierwszy, do III rundy play-off.

Podobnie jak w meczu nr 1 w Wałbrzychu, gnieźnianie rozpoczęli zmobilizowani. Seria skutecznych rzutów z dystansu oraz dobra obrona pozwoliły odskoczyć gospodarzom na 22:14. W tym momencie meczu aż 11 punktów dla MKK zdobył Emil Rau, autor trzech celnych rzutów zza łuku. Górnik odpowiadał punktami Damiana Durskiego. Publiczność w kameralnej hali II LO w Gnieźnie eksplodowała, gdy równo z końcową syreną za trzy trafił Daniel Kotwasiński (28:20).

W drugiej kwarcie biało-niebiescy  nadal mieli kłopoty w obronie, pozwalając rywalom na penetrację strefy podkoszowej. Po zdobytych w ten sposób punktach przez Piotra Golasińskiego MKK prowadziło już 38:26, a wściekły Marcin Radomski poprosił o przerwę na żądanie. Bohaterem gnieźnian ponownie stał się młody Kotwasiński, trafiając z faulem za trzy na 47:36. Górnik w ciasnej i przeraźliwie dusznej hali w centrum pierwszej stolicy Polski był po dwudziestu minutach w tarapatach. W przerwie trener Radomski nie zszedł z zespołem do szatni, zabierając koszykarzy na… świeże powietrze przed halą.

Po trzydziestu minutach obraz gry niewiele się zmienił. Na początku ostatniej odsłony nasi przegrywali 56:61, ale po dwóch „trójkach” z rzędu Bartłomieja Ratajczaka wyszli po raz pierwszy na prowadzenie 62:61. Po chwili, przy remisie 64:64 czwarty faul złapał Rafał Glapiński, a tyle samo przewinień u progu czwartej kwarty mieli już nasi obaj wysocy, czyli Marcin Wróbel i Tomasz Krzywdziński. Na półtorej minuty przed końcową syreną Górnik prowadził 71:66, ale właśnie wtedy, trafiając wielką „trójkę” , w ekstazę miejscowych kibiców wprowadził Szymon Budnikowski (71:69). Gdy moment później dwa punkty dołożył Golasiński, na tablicy świetlnej był remis. W tym momencie meczu nikt w hali przy ul. Łubieńskiego nie słyszał już swoich myśli. Faulowany Durski trafił oba, arcyważne rzuty wolne (73:71). Gospodarze poprosili o przerwę, na trzynaście sekund przed zakończeniem meczu. W ostatniej akcji spotkania sezon dla gnieźnian próbował ratować Rau, ale jego rzut za trzy nie sięgnął w ostatnich sekundach celu. Sekundy później rywalizacja w tej parze dobiegła końca, a na parkiet wybiegli rozradowani wałbrzyscy kibice. Fani Górnika podziękowali swoim ulubieńcom za wygraną oraz kibicom rywali za głośny, niemal równie fanatyczny doping.  Postawę naszych kibiców jeszcze w pierwszej kwarcie docenił spiker, a na potwierdzenie jego słów miejscowi obdarowali wałbrzyszan oklaskami.

Emil Rau zdobył 11 z 22 pierwszych punktów dla MKK, ale później już nie punktował. Zaskakująco nieźle poczynająca sobie ekipa z Wielkopolski postraszyła Górnika, wygrywając z nim pierwsze połowy zarówno u siebie, jak i na wyjeździe. Tylko trzy punkty w dwumeczu dla gnieźnian zdobył jeden z czołowych strzelców, Marek Sobkowiak.  Biało-Niebiescy potrafili odwrócić losy meczu pomimo bardzo wąskiej rotacji, problemów z faulami oraz kłopotów z ustawieniem w obronie.

W III rundzie Górnik zmierzy się z lepszym z pary AZS AWF Romus Mickieiwcz Katowice –Żubry Białystok. Po dwóch meczach jest remis 1:1, a decydujące starcie odbędzie w środę, 18 kwietnia na Górnym Śląsku.

Sklep Polski MKK Gniezno – Górnik Trans.eu Wałbrzych 71:73 (28:20, 19:16, 14:20, 10:17)

Gniezno: Szydłowski 15 (10 zb), Budnikowski 11, Rau 11, Kotwasiński 10, Andrzejewski 8, Golasiński 8 (7 as), Dobrzycki 4, Pawełczyk 2, Sobkowiak 2.

Górnik: Ratajczak 16 (12 zb, 3x3), Durski 15 (9 zb), Glapiński 11 (8 as), Kruszczyński 10, Spała 9, Krzywdziński 9, Wróbel 3.