2. liga: Górnik nie wykorzystał szansy i przegrał w drugim meczu półfinału play-off z Syntexem Księżakiem Łowicz 84:89. O tym, kto awansuje do finału (oraz 1.ligi) zadecyduje trzeci mecz w środę w Wałbrzychu.

Łowicz, 12 maja 2018

Umiejscowiony na północ od Łodzi i na zachód od Warszawy Łowicz to spokojne, ciche, w weekendy uśpione miasteczko. "Mógłbym tu zamieszkać" - stwierdził jeden z kibiców Górnika, rozglądając się po przytulnej okolicy, W sobotę, 12 maja w Łowiczu znalazło się jednak miejsce wyjątkowo głośne, gdzie trudno było zebrać myśli. 

Drugi mecz półfinału play-off pomiędzy miejscowym Księżakiem a naszym Górnikiem miał się rozpocząć o 19:00, ale spragnieni koszykarskich emocji kibice ustawili się pod kasą biletową już sporo przed 18:00. Na czele kolejki rodzina Marcina Wróbla oraz Huberta Kruszczyńskiego (jego brata można z Hubertem łatwo pomylić, bo są niemal identyczni!), a takżę fani z Wałbrzycha, którzy dotarli na Topolową 2 swoimi samochodami i chcieli mieć pewność, że wejściowek dla nich nie zabraknie. Nieco po 18:00 w kolejce ustawili się miejscowi, w przeważającej ilości w wieku szkolnym.


Kolejki do kasy biletowej, zdjęcie z godz. 17:50


Tłumy przy kasie nie były przypadkowe. Księżak i Górnik mieli stoczyć batalię o wielką stawkę – wyrwanie się z prowincjonalnej 2. ligi, nie lada wyczyn, bo o trzy bilety na zaplecze ekstraklasy walczyło w tym sezonie aż pięćdziesiąt pięć drużyn. Żadna ze stron nie chiała odpaść na ostatniej prostej. W sobotę Górnik grał bezpośednio o awans, a łowiczanie o przeżycie w tej serii i zachowanie swoich szans.

Po wyrównanym początku do głosu doszli goście, a w szczególności Bartłomiej Ratajczak, którego dwie „trójki” pozwoliły Górnikowi odskoczyć na 30:21 w drugiej kwarcie. Kolejne minuty należały jednak do gospodarzy. Gdy prosty lay-up spudłował Tomasz Krzywdziński rywale wyprowadzili kontrę, wykończoną trafieniem dystanowym przez Daniela Nieporęckiego (32:31). Do przerwy lepszy był Księżak (44:49), a celny rzut za trzy Krzuszczyńskiego został oddany minimalnie po syrenie oznaczającej koniec pierwszej połowy.

Po zmianie stron łowiczanie powiększali przewagę. Po dwóch celnych wolnych Michała Kwiatkowskiego (sześćdziesiąt meczów w eksrtraklasie) było 47:57. Biało-Niebiescy nie złożył broni i wzięli się za odrabianie strat, a po kombinacyjnej akcji, wykończonej pod koszem przed Ratajczaka, strata stopniała do 55:57. Na nasze nieszczęście w składzie Księżaka znajdował się świetnie dysponowany Karol Dębski. Po jego punktach z „pomalowanego” oraz trafieniu hakiem Górnik przegrywał już 61:73. To właśnie w tym momencie meczu, niewiele ponad osiem minut przed końcem, piąte przewinienia złapali Krzywdziński i Rafał Glapiński. Mający od tego momentu kłopoty kadrowe wałbrzyszanie starali się nawiązać walkę, ale przy stanie 69:76 przyszedł kolejny cios – piąty faul Marcina Wróbla. Krótka rotacja naszej drużyny dała o sobie znać w najważniejszym momencie sezonu.

Wydawało się, że grający ostatnie trzy i pół minuty bez wysokiego, zdziesiątkowani „Górnicy” są skazani na pożarcie, ale charakter naszych koszykarzy pozwolił podnieść rękawice. Po przechwycie i punktach Kruszczyńskiego było już tylko 76:80. Niestety naszym zawodnikom zabrakło na pogoń czasu. Na piętnaście sekund przed zakończeniem przegrywaliśmy 84:88, ale piłka była w rękach Księżaka i trzeba było faulować by zatrzymać zegar.

Mecz w Łowiczu przyniósł ogromne emocje. Określenie „mecz” nie bardzo oddaje to, co działo się w kameralnym obiecie przy Topolowej. W tym przypadku trzeba mówić o bitwie. Brak klimatyzacji, nieprawdpodobna duchota na hali, ogłuszający doping oraz stawka meczu wyzwoliły z zawodników duże dawki adrenaliny. W pierwszej kwarcie zaiskrzyło pomiędzy Ratajczakiem a Maciejem Cukierdą, który został odepchnięty barkiem (zresztą po późniejszym starciu gracz gospodarzy potrzebował opatrunku na głowie). Po kolejnym celnym rzucie do ławki Górnika podbiegł Dębski, prowokacyjnie wyciagając rękę do „przybicia piątki” z biało-niebieskimi, co skończyło się odepchnięcem przez trenera Radomskiego. W przerwach z kolei mocne zdania wymieniał z lokalnym kibicem asystent Radomskiego, Arkadiusz Chlebda.


Ostatnie minuty meczu i szaleństwo na trybunach, Na zdjęciu kibice Księżaka

Tym razem gry nerwów nie wytrzymał Glapiński, który prowokowany przez Bartłomieja Bojko otrzymał przewinienie techniczne, będące jednocześnie jego piatym faulem. Zmierzającego w stronę ławki wściekłego kapitana Górnika żegnały niecenzuralne okrzyki ze strony fanów Księżaka. Nieprawdopodobnego ciśnienia nie wytrzymali też wałbrzyscy kibice. Doszło bowiem do incydentu, gdy fani Górnika wbiegli po końcowej syrenie na parkiet. Zamieszanie doprowadziło do przepychanek i interwencji służb porządkowych.

O porażce Górnika zadecydowała bardzo słaba obrona w „pomalowanym”. Nasi pozwolili rywalom trafić aż 76% rzutów za 2, co na tym poziomie nie powinno mieć miejsca. Najlepszy mecz w sezonie rozegrał dla Księżaka Bojko. Podkoszowy zanotował 21 punktów i 8 zbiórek (7/8 z gry, 7/7 za 1) – co ciekawe to większa ilość punktów niż łącznie w czterech jego ostatnich spotkaniach... Klasą sam dla siebie był wspomniany Dębski (28 punktów, 9 zbiórek), dla którego był to szósty mecz z rzędu z co najmniej dwudziestoma punktami w dorobku.


Duet Bojko (nr 12) - Dębski (nr 27) zdobył 49 z 89 punktów Księżaka

W wałbrzyskich szeregach z powodu przewinień rytmu nie mógł złapać Krzywdziński, a kolejne faule jego kolegów i krótka ławka rezerwowych pozbawiły Górnika szans na wygraną i awans po siedmiu latach do 1. ligi.

Drzwi do wyższego szczebla rozgrywkowego są jeszcze uchylone, bo rywalizacja w tej parze trwa dalej. Decydujące starcie w środę, 16 maja o godz. 19:30 w Hali Wałbrzyskich Mistrzów.


Syntex Księżak Łowicz - Górnik Trans.eu Wałbrzych 89:84 (21:27, 28:17, 22:17, 18:23)

Górnik: Ratajczak 19, Kruszczyński 17, Durski 14, Spała 13, Wróbel 10, Glapiński 7, Krzywdziński 4, Kaczuga 0, Jeziorowski 0.

Najwięcej dla Księżaka: Dębski 28, Bojko 21, Włuczyński 15.