Wrocławski kabaret "Neo-Nówka" w niedzielny wieczór zabrał licznie zgromadzonych w hali Aqua-Zdrój widzów w niezbyt daleką podróż. Miejscem akcji, zwiastującej rychłe wyburzenia, była bowiem... wałbrzyska Palestyna.


W najnowszym programie "Kazik sam w domu" artyści opisali świat codziennych obowiązków domowych i problemy mieszkańców kamienicy usytuowanej w znanej i powszechnie kojarzonej części naszego miasta. Neo-Nówce towarzyszył, określony w terminologii samych kabareciarzy jako "przeprowadzkowo-remontowy" - zespół "Żarówki". Charakter nowego programu celnie oddał zaprezentowany przez Radosława Bieleckiego we wstępie opis: Kazik to nie imię... to stan umysłu.

Już samo powitanie widzów, w którym można było zapoznać się z definicją pojęcia "foyer" czyli "korytarza z kibelkiem i szatnią" pokazywało jak prostymi słowami można zabawnie postrzegać rzeczywistość. W programie prezentującym codzienne radości i smutki polskiej rodziny nie mogło zabraknąć nawiązań do polityki stąd również "obecność" ośmiorniczek, czy atlasu kotów. Różnice powstające na tym tle, zapewne w wielu polskich domach, najtrafniej podsumowali członkowie kabaretu w apelu skierowanym do widzów na koniec programu: - Nie dajcie podzielić się politycznie - pamiętajcie, że najważniejsza jest rodzina... i alkohol.

Cały program stanowił zbiór zupełnie nowych skeczy, które w ciągu najbliższych paru miesięcy będzie można zobaczyć wyłącznie na żywo podczas występów "Neo-Nówki".

Zgromadzona publiczność, około dwóch tysięcy widzów, wspaniale się bawiła. Po zakończonym programie i występie na bis, można było zrobić sobie zdjęcie z artystami lub otrzymać ich autografy np na nowej książce "Neo-Nówka schody do nieba".

fot. Ryszard Burdek