Możliwe, że już niebawem kandydaci na kierowców podczas egzaminu nie będą musieli „popisywać” się swoimi umiejętnościami na placu manewrowym. Instruktorzy w szkołach jazdy, zwłaszcza tych mniejszych, proponują, aby zrezygnować z jazdy po łuku, która często jest przyczyną klęski egzaminacyjnej.

Z raportu zdawalności egzaminów państwowych, opracowanego na podstawie danych z 49. WORD-ów, wynika, że tylko 35% absolwentów kursów pozytywnie zaliczyło egzamin praktyczny na prawo jazdy. Na wspomniany, niewątpliwie rewolucyjny pomysł likwidacji jazdy po łuku na placu manewrowym wpadli właściciele szkół jazdy, którzy złożyli stosowną petycję do ministra infrastruktury.

Jej autorzy, m.in. ze stowarzyszenia AUTOS w Łodzi, które zrzesza właścicieli ośrodków szkolenia kierowców, zebrali tysiąc podpisów od osób, które ten projekt popierają. Argumentują, że rezygnacja z manewrów wykonywanych na placu, czyli jazda po łuku i ruszanie ze wzniesienia pozwoli więcej czasu przeznaczyć na naukę jazdy po drogach szybkiego ruchu.

Członkowie stowarzyszenia AUTOS są zdania, że umiejętności, które kandydaci musieli zaprezentować na placu, można znacznie lepiej sprawdzić podczas jazdy po mieście. Tym bardziej, że z unijna dyrektywa z 2006 r wymaga, żeby wszystkie elementy praktycznego egzaminu na prawo jazdy były sprawdzane w ruchu drogowym. Tymczasem w Polsce ciągle mnóstwo czasu poświęca się na opanowanie jazdy po łuku na placu manewrowym.
Na dodatek ministerstwo infrastruktury szykuje nowelizację przepisów, gdzie będzie zapisany zakaz współdzielenia placów manewrowych przez Ośrodki Szkolenia Kierowców. Dla dużych firm, które prowadzą naukę jazdy we wszystkich kategoriach ta zmiana przepisów nie będzie większym problemem, ale dla małych szkół jazdy, utrzymanie placu manewrowego może okazać się zbyt dużym obciążeniem finansowym. Mogą więc po prostu przestać istnieć.