Kolejny raz wałbrzyską perłę - zamek Książ - pomylono z innym zamkiem. Tym razem nie chodzi o targi turystyczne, a o periodyk kolejowy. Pomyłkę odkrył turysta podróżujący pociągiem.

Ostatnio wałbrzyski zamek ma prawdziwego pecha do zdjęć i ich podpisów. W listopadzie ubiegłego roku Polska Organizacja Turystyczna pomyliła zamek Książ z zamkiem w Łańcucie na wystawie prezentowanej w Londynie. Organizacja chciała promować Polskę prezentując rezydencję w Łańcucie, jednak na zdjęciu umieściła zamek Książ i podpisała... że to Łańcut. Obecnie zaś małe zamieszanie spowodowało pismo kierowane do podróżnych kolei i dystrybuowane w pociągach samorządowych i regionalnych.



- W sobotę jechałem przez Wałbrzych pociągiem. Gdzieś pomiędzy stacją Boguszów Gorce, a Wałbrzych sięgnąłem po zostawiony dla podróżnych ostatni numer kolejowej gazety "Na przejazd". Byłem zaskoczony, gdy odkryłem, że redakcja w artykule zapraszającym na Dolny Śląsk zamieściła zdjęcie nieznanego zamku i podpisała go jako zamek Książ - relacjonuje Robert Główczyk, mieszkaniec powiatu kamiennogórskiego. Pod zdjęciem znajduje się opis sadowiący zamek "koło Wałbrzycha" i opis jego atrakcji, w tym palmiarni. Następnie wymieniane są inne warte odwiedzenia atrakcje regionu.
Dla wielbiciela lokalnej turystyki i regionalisty jasne było, że zdjęcie główne nie przedstawiało Książa. Dzięki wyszukiwarce kamiennogórzanin szybko znalazł, co to za zamek "podszywał się" pod wałbrzyski skarb. - To zamek Eltz w niemieckiej Nadrenii. Akurat tego zamku nie znałem i nie potrafiłem od razu rozpoznać - wyjaśnia nasz czytelnik. O znalezisku pan Robert napisał na swoim profilu w mediach społecznościowych i o pomyłce "Na Przejazd" dowiedzieli się inni mieszkańcy regionu. Chochlik wystąpił na 72 stronie 6 numeru pisma z 2017 roku, czyli ostatniego numeru ubiegłorocznego.

Anna Gajewska redaktor naczelna "Na Przejazd" nie wiedziała o tym, że pomyłka nastąpiła. - Nigdy wcześniej podobny przypadek u nas nie wystąpił, a co do omawianego zdarzenia, nikt go wcześniej nie zauważył - wyjaśnia Anna Gajewska. Redaktor wyjaśni tę sprawę skrupulatnie. - Tego rodzaju pomyłka mogła wyniknąć w pracy grafika. Korzystamy z banku zdjęć, nie każdy widział ten zamek z bliska i zna go świetnie, mógł więc zaufać temu co pobiera - dodaje redaktor.
Zamek Książ nie komentuje tego dziennikarskiego chochlika, będzie dążyć do wyjaśnienia sprawy. Władze zamku mają nadzieję, że podobny przypadek się nie powtórzy.
Optymistycznym akcentem tego zamieszania jest zaś to, że nasz zamek mimo wszystko jest rozpoznawalny wbrew POT, czy warszawskim periodykom. Mieszkańcy naszego regionu potrafią go rozpoznać... wiedzą, że to nie Łańcut, ani nawet nadreński Eltz.

Zobacz też: ZAMEK KSIĄŻ POMYLILI Z ŁAŃCUTEM

Elżbieta Węgrzyn