Gdyby powstała mapa nieistniejących zabytków Wałbrzycha wraz z jego pograniczami, wśród setek utraconych obiektów, znanych ze zdjęć lub nie, ten na pewno zajmowałby szczególne miejsce ze względu na swój niewątpliwy urok, ciekawą angielską proweniencję i całą koncepcję filozoficzną. Gdy bowiem wiele naszych zabytków ma jakiś związek z wojną, od średniowiecznych warowni po umocnienia Riese, ten powstał właśnie po to, żeby uciec od ponurej rzeczywistości.

Początek – księżna ze szpadlem

A mowa o Ma Fantaisie czyli Mojej Fantazji, leśnym domku księżnej Daisy von Pless, wykonanej przez nią, chciałoby się dziś powiedzieć, systemem „Zaprojektuj – wybuduj”, bo nawet drzewa i krzewy sadziła tam własnoręcznie. Zaangażowana mocno w sprawy społeczne i w bujne życie towarzyskie arystokracji Daisy potrzebowała nie tylko ucieczki przed brutalnością świata, ale i czegoś, co przypominałoby jej ukochaną ojczyznę.

 
Dlatego właśnie powstał mały domek nad Czarcim Potokiem lub Poleśnicą, która wtedy nosiła niemiecką nazwę Schwarzengraben. Jego białe ściany z pruskim murem stanowiły bezpośrednie nawiązanie do tak zwanych "Magpies Cottages" (czyli „sroczych chatek”, bo sroka jest czarnobiała jak one), bardzo modnych w Anglii zabudowań w stylu retro, często jeszcze krytych strzechą. I jak w tych „Magpies Cottages”, w Ma Fantaisie kryło się luksusowe, choć proste i bardzo przytulne wnętrze. Gdyby wciąż istniała, za kilka dni miałaby 110 lat.

 
Daisy zostawiła wszystkim paniom przykład, jak można skutecznie wykorzystać nieobecność małżonka. – Doprowadziła do budowy podstępem podczas nieobecności księcia. W dniach 11-14 października 1906 roku księżna i jej matka Patsy zaczęły obsadzać wybrane miejsce rododendronami, wrzoścami i piennymi różami. Na prośbę Daisy leśniczy księcia stworzył kosztorys całego przedsięwzięcia, a mając go w ręku zwróciła się do swojego teścia, księcia Hansa Heinricha XI o wcześniejsze wręczenie jej prezentu bożonarodzeniowego, czyli 2000 marek – opowiada Barbara Borkowy, historyk sztuki z Londynu, autorka nowej książki „Siostry. Daisy von Pless i Shelagh Westminster”.

 

Zbuduj swoje schronienie, nim nadejdzie burza

 20 października, mając już na to zapewnione finanse, księżna zasadza flance dębów, czerwonych wiązów i złotokapów. Dopiero 24 listopada, korzystając z lepszego humoru księcia małżonka, zwabia go na spacer w te okolice i tam opowiada mu o swoich planach. Nazwał je „nowym wariactwem Daisy”, ale się zgodził. Główne prace ruszyły w marcu, na placu budowy pojawiło się 8 robotników i we wrześniu 1907 roku pierwotna Ma Fantaisie była już w stanie surowym. Z czasem rozrosła się w dwie chatki, mniejszą i większą, połączone pasażem, a przed nimi wybetonowano basen, którego Daisy nigdy nie używała, a potem przerobiła go na ogród różany. Wolała przystań nad jeziorem, gdzie zawsze czekała na nią łódka.

 
Wkrótce księżna mogła umeblować swój azyl starymi meblami z zamku, zwieźć tu pamiątki z licznych podróży, zdjęcia, starą porcelanę i ulubioną kolekcję miniaturowych srebrnych zwierzątek.

 
- Wokół domu stworzyła angielski ogród, w którym sama zasadziła każdy krzew i kwiatek, skomponowała z nich tak zwany „łańcuch myśli”. Starała się, żeby wszystko miało naturalny charakter. Wśród kwiatów były jej ukochane pienne róże i konwalie, ale uprawiała też zioła – mówi Barbara Borkowy.

 
Wiosną 1908 roku Ma Fantaisie jest już całkiem gotowa, a Daisy coraz częściej przywozi tam dzieci na pikniki. Posiłki są zawsze na dworze, zimą w namiocie, latem na stołach na zewnątrz, albo po prostu na trawie. I tak zaczynają się najlepsze lata Ma Fantaisie, co widać na rodzinnych zdjęciach. Ale szybko nad tym pejzażem zachodzi słońce.

 
Miejsce wybrane jako letni domek powoli staje się prawdziwym domem Daisy, w miarę jak sypie się jej małżeństwo, a podczas pierwszej wojny światowej jej obecność w zamku Książ, jako potencjalnego „angielskiego szpiega” nie jest mile widziana. Kiedy zaczyna pracę w szpitalach i pociągach sanitarnych jako siostra Czerwonego Krzyża, wpada tam czasami na krótkie chwile z dziećmi, utrwalone na zdjęciach.

 
Daisy przyjeżdża do Książa jeszcze w Boże Narodzenie 1920. Oboje z mężem próbują ratować swój związek, ale na próżno. Daisy mieszka w leśnym domku. Jej ostatnia wizyta w podupadającej coraz bardziej Ma Fantaisie to jesień 1924 roku, ślub najstarszego syna. Być może pod koniec życia, kiedy znów zamieszkuje w Książu, sparaliżowana księżna na wózku znajduje jakiś sposób, żeby odwiedzić to miejsce. Ale można się domyślić, że widok opuszczonej budowli i zarośniętego ogrodu, którego już nie może uporządkować, łamie jej serce.

 
Koniec (i nowy początek?)

 Kilka miesięcy po jej śmierci, w roku 1944 to, co zostało z Ma Fantaisie, równa z ziemią organizacja TODT. Do dziś pozostało jezioro, potężne zarośla rododenronów, zarysy fundamentów, kamienny mostek, kamionkowe rury, podstawy dwóch kominków i trzy bardzo charakterystyczne schodki. Kilka lat temu odkopano też schody prowadzące do ogrodu, z kamienną ławką. Jednak dziś znamy Ma Fantaisie całkiem dobrze, a poznamy ją jeszcze lepiej, kiedy na początku przyszłego roku zostanie w Książu pokazana wystawa zdjęć zamkowego fotografa. Jest tam około 20 nieznanych jeszcze zdjęć tego miejsca.

 
- Dokumentacja fotograficzna Louisa Hardouina w pełni potwierdza zachwyt Daisy nad jej ukochaną chatką. Jego doskonałe i dokładne zdjęcia pozwoliłyby z łatwością odtworzyć całe założenie. Posiadanie tak cudownego źródła ikonograficznego dla zrekonstruowania na Dolnym Śląsku prawdziwie angielskiego ogrodu księżnej wytrąca z rąk potencjalnych krytyków takiego przedsięwzięcia argument, że to jest „kaprys” na rzecz uzasadnionej artystycznie i ekologicznie rekreacyjnej „potrzeby”. Zwłaszcza dla mieszkańców pobliskiego, największego w Wałbrzychu blokowiska, osiedla Podzamcze – konkluduje autorka biografii Daisy.

 
Pozostaje tylko przemyśleć, w jakim charakterze miałaby służyć odwiedzającym Ma Fantaisie, gdyby ją rzeczywiście zrekonstruowano, co zapewne dałoby się zrobić dość tanim kosztem. Rododendrony w każdym razie już są.

 Czytaj też:
O OGRODACH, MAUZOLEUM HOCHBERGÓW I NIESZCZĘŚLIWYCH ZABYTKACH
FONTANNA DONATELLA, CZYLI JAK HISTORIA NABIŁA NAS W BUTELKĘ.
WIELKA TURYSTYCZNA ATRAKCJA W KSIĄŻU JUŻ ZA ROK?
POŁĄCZENIE KOLEJOWE WAŁBRZYCH SZCZAWIENKO - ZAMEK KSIĄŻ

NOWE ODKRYCIE W ZAMKU KSIĄŻ!
CZY WIDAĆ ŚWIATEŁKO W KSIĄŻAŃSKIM TUNELU
ZAMEK KSIĄŻ - NAJNOWSZE ODKRYCIE: DOKĄD TERAZ TUNELEM?

Tekst: Magdalena Sakowska
Foto: Magdalena Sakowska, użyczone: Fundacja Księżnej Daisy
Zdjęcie trzech kamiennych schodków pochodzi z portalu dolnyslask.org