Alarmujące wieści dyrektorzy przekazali gronu pedagogicznemu już w kwietniu, a ostateczna liczba zwalnianych znana będzie dopiero we wrześniu. Jednak już dziś wiemy, że na bruk trafią dziesiątki wałbrzyskich nauczycieli, a ponad setka będzie mieć zmniejszone pensum, czyli wymiar zatrudnienia.

W ubiegłym roku Sejm zniósł obowiązek szkolny dla 6-latków i przedszkolny dla 5-latków, nowelizując ustawę o systemie oświaty. Zdecydowano, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom, dzieci będą obowiązkowo rozpoczynać naukę dopiero w wieku 7 lat, po rocznym obowiązkowym wychowaniu przedszkolnym w wieku 6 lat. Tym samym dzieci, które by trafiły do pierwszych klas szkół podstawowych mogą pozostać w przedszkolach. Wpływ tej nowelizacji prawa oświatowego odczują głównie duże miasta, gdzie spadek liczby pierwszaków przełoży się na zwolnienia nauczycieli.


- Liczymy na to, że 6-latki jednak trafią do szkół i je wesprą. Obecnie ok. 30% rodziców zgłosiło gotowość szkolną swoich pociech - mówi Zygmunt Nowaczyk, zastępca prezydenta Wałbrzycha. Jednak podczas przeprowadzonych w ubiegłym tygodniu konsultacji władz z dyrektorami szkół i przedstawicielami związków zawodowych stało się jasne, że zwolnienia są nieuniknione. - W dużych szkołach podstawowych z planowanych 4-5 klas pierwszych pozostanie zwykle jedna, zatem zwolnienia dotkną nauczycieli nauczania wczesnoszkolnego. W tym roku przewidziano też zwolnienia nauczycieli języka polskiego, angielskiego i wychowania fizycznego ze wszystkich typów wałbrzyskich szkół - wylicza Jerzy Kowalski, prezes Oddziału Powiatowego Związku Nauczycielstwa Polskiego w Wałbrzychu. Nauczyciele wczesnoszkolni będą musieli odejść z racji zmniejszonej ilości klas pierwszych, pozostali ponieważ - zdaniem związków - rynek pracy jest już mocno nasycony polonistami, anglistami i wuefistami.  Nieoficjalnie w wałbrzyskich szkołach mówi też o mocno wyśrubowanych kryteriach podziału klas na grupy informatyczne, językowe i wychowania fizycznego. Stąd właśnie częściowe zmniejszane zatrudnienie wśród specjalistów tych przedmiotów.


Zwolnienia i obniżenia pensum
Ostateczne dane na temat zatrudnienia w wałbrzyskiej oświacie będą znane dopiero na przełomie sierpnia i września, czyli po zakończeniu naboru do szkół, jednak na chwilę obecną przez związki przewidywane są zwolnienia 42-44 nauczycieli. To tak jakby w mieście zlikwidowano jedną dużą szkołę. Dodatkowo, z racji niżu demograficznego, a co za tym idzie, zmniejszającej się liczby godzin lekcyjnych, ok. 130 wałbrzyskich nauczycieli będzie miała obniżone pensum,  czyli liczbę godzin zajęć dydaktycznych w nadchodzącym roku szkolnym. Niższy wymiar nauczycielskiego etatu to równocześnie niższa pensja. Trochę lepsza sytuacja jest w powiecie wałbrzyskim, gdzie dominują mniejsze szkoły i zespoły szkolno-przedszkolne. Tam planowane są pojedyncze zwolnienia.


Wygaśnięcie kontraktów
Powyższe dane na temat prognozowanych zwolnień dotyczą jedynie osób, zatrudnionych na czas nieokreślony lub/i w oparciu o Kartę Nauczyciela, czyli osoby, z których zwolnieniami związana jest konieczność konsultacji związkowych.
Ewidencji wymykają się nauczyciele stażyści i kontraktowi, którzy byli zatrudnieni na czas określony, np. roczny. Po wygaśnięciu kontraktu w sierpniu 2016 często okazuje się, że nowego już nie dostaną. Przykładowo w PSP nr 21 na przewidywane 4 zwolnienia nauczycieli przypadają kolejne 4 wygaśnięcia kontraktów.


Działania zaradcze
Miasto stara się zmniejszyć zasięg roszad osobowych poprzez tworzenie Zespołów Szkolno-Przedszkolnych z PSP nr 17 i 30, a także zminimalizować skutki przyszłych zwolnień. - W Biurze Edukacji i Wychowania powstaje bank informacji na temat zapotrzebowania na nauczycieli na terenie całej Aglomeracji Wałbrzyskiej. Nie ma przepisu nakazującego nam takie działania, ale staramy się pomóc możliwie najskuteczniej - dodaje Zbigniew Nowaczyk. Jest też szansa, że rodzice przedszkolaków zdecydują się na wysłanie swoich pociech do szkół - jeszcze ok. 30% wałbrzyszan nie zadeklarowało się, czy ich 6-letnie dziecko zostanie w przedszkolu, czy od września pójdzie do podstawówki.

Mimo alarmujących danych nikt nie wznosi larum, bo nauczyciele są grupą zawodową od lat dziesiątkowaną przez skutki niżu demograficznego. I co najbardziej krzepiące, szybko się przebranżawiają. - Nasze obserwacje z ostatnich lat wskazują na to, że rynek pracy wchłania nauczycieli stosunkowo szybko m.in. dlatego, że zwykle dysponują oni dodatkowymi umiejętnościami i uprawnieniami zawodowymi - wyjaśnia Marzena Radochońska, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Wałbrzychu.
W ostatnich latach na rynku pracy pojawili się wspominani wyżej informatycy, językowcy i wuefiści. Tych pierwszych wchłonęła branża IT, językowcy pracują w szkołach językowych lub wyjechali za granicę, a i nauczyciele WF nie stoją w kolejce po zasiłek, tylko znaleźli zatrudnienie poza edukacją. 



Ale to już było...
W Wałbrzychu w ostatnich latach zamknięto kilka szkół, ale nauczycielskiego bezrobocia nie odczuwamy boleśnie. Obecne cięcia nie są tak drastyczne jak te sprzed lat.


Zgodnie z danymi ZNP w 2014 roku, w Polsce straciło pracę ponad 3 tys. nauczycieli, a ponad 8 tys. miało zmniejszony czas pracy. To niby nie tak wiele w skali kraju, ale w ostatnich latach było już kilka fal zwolnień w oświacie.

Według statystyk GUS w Polsce w 2012 roku pracę straciło ok. 10 tys. nauczycieli, a rok później oświatę pożegnało prawie dwukrotnie więcej. Niż demograficzny uderzył w tę grupę zawodową najbardziej, od początku lat 90. do chwili obecnej z rynku edukacyjnego znikło około 2,5 miliona dzieci.

Nauczyciele poszukujący pracy często korzystają z możliwości założenia własnej firmy, a w 2014 roku do nich skierowano specjalny unijny projekt „Aktywizacja zawodowa pracowników sektora oświaty na dolnośląskim rynku pracy”, w którym mógł wziąć udział zwolniony po 2012 roku, przewidziany do zwolnienia i zagrożonych zwolnieniem pracownik oświaty. Program koordynowany był przez Dolnośląski Wojewódzki Urząd Pracy i wzięło w nim udział ok. 80 osób z Wałbrzycha i okolic.


Elżbieta Węgrzyn

fot. pixabay