I bynajmniej nie chodzi o to, że wsiadają do samolotów i masowo latają do Pekinu. Dziś można kupić tysiące produktów z Chin bez wychodzenia z domu.

Oczywiście wszystko to jest możliwe dzięki internetowi. Za jego pośrednictwem można zaopatrzyć się w niemal wszystko i Polacy doskonale o tym wiedzą. Sukcesy rodzimych e-sklepów oraz dużych platform handlowych jasno to pokazują. Jednak teraz w modzie są inne adresy, pod którymi da się kupić odzież, elektronikę użytkową, obuwie, akcesoria techniczne i masę innych rzeczy. Chińskie serwisy sprzedażowe umacniają swoją pozycję na polskim i nie tylko polskim rynku. Sztandarowym przykładem jest portal AliExpress.com, choć kroku starają się mu dotrzymać także konkurencyjne projekty.

Wszystko z "ali"

Na Facebooku prężnie działa grupa poświęcona w całości zakupom online w Chinach. Setki osób chwali się tym, co udało im się nabyć. Przekrój towarów jest bardzo szeroki - od ubrań i zabawek, poprzez telefony komórkowe, tablety czy akcesoria łazienkowe. Coraz więcej osób kupuje też chińskie kosmetyki. Dużym uznaniem cieszą się przybory do makijażu, a wraz z nimi tusze do rzęs czy cienie do powiek. Błyszczyki i pomadki z Chin? Żaden problem, kosztują niewiele. Co istotne, zdecydowana większość takich wyrobów zyskuje pozytywne recenzje. Krem pod oczy ze śluzem ślimaka za nieco ponad dwa dolary sprawdza się doskonale i nie uczula - czytamy na grupie.

Społeczność miłośników "chińszczyzny"

Ważnym ośrodkiem skupiającym osoby zainteresowane zakupami w Chinach jest portal Wykop.pl. Funkcjonują tam specjalne tagi - #aliexpress oraz #itemyzchin. Można zobaczyć, co kupili inni i samemu pochwalić się zamówieniami. Użytkownicy chętnie wrzucają zdjęcia, a nawet publikują obszerne recenzje. Jeszcze większe możliwości mają w tej materii vlogerzy. Na YouTube przybywa polskich kanałów, na których zobaczymy rozpakowywanie przesyłek z Państwa Środka oraz prezentacje produktów. Większość z nich to rzeczy relatywnie niedrogie, a nierzadko cechujące się świetnym stosunkiem jakości do ceny. Zaprzecza to zakorzenionym głęboko stereotypom o chińskiej tandecie.

Z trackingiem lub bez

Śledząc wypowiedzi osób udzielających się pod tagami można wysnuć wniosek, że kupowanie w Chinach stało się dla nich swoistym nałogiem.  Widać to najlepiej na przykładzie emocji jakie wzbudza śledzenie drogi pokonywanej przez paczki. Słowo "tracking" pojawia się często i odnosi się do tych przesyłek, które można monitorować. Listy rejestrowane z Chin posiadają specjalny numer, więc można regularnie podpatrywać drogę jaką pokonują - od urzędu pocztowego w Chinach aż do naszej lokalnej poczty. Możemy to robić za pośrednictwem specjalnych serwisów internetowych, ale także na stronie Poczty Polskiej. Wiele paczek, zwłaszcza z tańszymi wyrobami, jest wysyłana w listach nierejestrowanych. O ile w Polsce takim listom często zdarza się ginąć, to w przypadku paczek z Chin należy to do rzadkości. Doświadczeni konsumenci tłumaczą, z czego to wynika. Nieuczciwi polscy sprzedawcy często w ogóle nie wysyłają listów ekonomicznych, tłumacząc później, że zamówienie klient złożył na własną odpowiedzialność. Takie praktyki nie są niestety odosobnione, ale Chińczykom najwyraźniej obce.

Zaczęło się od smartfonów

Bodaj pierwszym typem produktów, które nasi rodacy zaczęli kupować w Chinach, były nowoczesne telefony komórkowe. Szczególną popularność zdobyły trudniej dostępne w Europie modele dual-SIM, obsługujące równocześnie dwa numery. Można było się jednak naciąć, bo wiele tańszych smartfonów chińskich marek nie posiadało systemu Android ani nawet zrozumiałego interfejsu. Bez znajomości języka chińskiego ciężko było je obsługiwać. Dziś bez kłopotu da się kupić model z najnowszym wydaniem systemu Google, ale też doskonałymi podzespołami. Wydajność chińskich wyrobów nie tylko dorównuje, ale często przewyższa propozycje renomowanych koncernów. Takie marki z Państwa Środka jak Xiaomi, Meizu czy Oppo uchodzą wręcz za przodujące pod względem innowacji i jakości. Niektóre z nich są stopniowo włączane do ofert polskich sieci komórkowych. Szlak dla nich przetarły dość dobrze w Polsce znane firmy Huawei oraz ZTE.

Wyślą bez dopłat

Jak wspomnieliśmy na wstępie, nie tylko Aliexpress skutecznie zabiega o uznanie polskich klientów. Założyciel tej platformy, Jack Ma, jest dziś najbogatszym człowiekiem w Chinach. Nie można się więc dziwić, że inni chcą iść w jego ślady. Rośnie sprzedaż w takich serwisach jak Banggood.com oraz Gearbest. Często można tam znaleźć oferty atrakcyjniejsze cenowo niż te z Ali. Jednym z największych walorów zakupów internetowych na tych stronach jest darmowa wysyłka. Napis "Free shipping" sprawia, że potencjalny nabywca z miejsca jest bardziej zainteresowany. Sekretem tego ukłonu w stronę klienta są rządowe dopłaty. Pekin finansuje dostarczanie paczek do dziesiątek państw na świecie, aby spotęgować ekspansję chińskiego handlu.