"Przedsiębiorczych i pomysłowych" nie brakuje. W placówkach ZUS na Dolnym Śląsku pojawiają się obce osoby, które nagabują klientów i odpłatnie oferują osobom składającym dokumenty o emeryturę różne odpłatne usługi. Przyszli emeryci płacą, choć Zakład Ubezpieczeń Społecznych pomaga im wypełnić dokumenty, udziela konsultacji i informuje zawsze bezpłatnie.

Wysyp emerytów i naciągaczy
Obecnie w związku z tym, że już od 1 października 2017r., wchodzi w życie ustawa obniżająca wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, lokalne oddziały ZUS przeżywają oblężenie. Wraz z przyszłymi emerytami pojawili się też naciągacze. Proponowane przez nich „usługi” dotyczą naliczania emerytury w wysokości rzekomo korzystniejszej niż zrobi to ZUS.

- Mamy świadomość, że wszyscy klienci, którzy od 1 września składają u nas wnioski emerytalne chcą, by przyznane im świadczenie było jak najwyższe więc mogą być łatwym łupem dla osób, które chcą je naciągnąć za zapłacenie za usługę, którą my zapewniamy całkiem bezpłatnie – mówi Iwona Kowalska Regionalny Rzecznik Prasowy ZUS na Dolnym Śląsku.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych od 3 lipca oferuje swoim klientom darmową pomoc doradców emerytalnych, którzy m.in. korzystając z kalkulatora emerytalnego mogą obliczyć prognozowaną wysokość przyszłej emerytury.

- Niestety docierają do nas niepokojące sygnały, iż do przyszłych emerytów zgłaszają się jakieś osoby, które odpłatnie oferują im jakoby korzystniejsze obliczenie wysokości emerytury, aniżeli czynią to doradcy emerytalni ZUS. To jest absolutnie niemożliwe, więc przestrzegamy przed korzystaniem z usług fałszywych doradców, których jedynym celem jest nieuczciwe zarobienie pieniędzy. Osoby takie nie dysponują ani odpowiednią wiedzą, ani precyzyjnymi narzędziami, które pozwalają im spełnić swoje obietnice – przestrzega Iwona Kowalska.

Pukają i namawiają
Ostatnio propozycje o naliczenie emerytury pojawiają się również poza ZUS. Domokrążcy odwiedzają potencjalnych emerytów i proponują im odpłatną pomoc. Często podają się za pracowników ZUS.

Jednak wizyta pracownika ZUS w domach klientów jest możliwa, ale tylko wówczas, gdy:

- Przeprowadza się kontrolę wykorzystania zwolnień lekarskich, – jeżeli nie jesteśmy chorzy, nie mamy, więc co spodziewać się takiej wizyty.

- Przeprowadza się kontrolę płatnika składek, jeśli siedziba firmy jest w tym samym miejscu, co adres zamieszkania płatnika. Na kontrolę płatnika składek, inspektorzy umawiają się z wyprzedzeniem.

Poza wymienionymi wyżej przypadkami nie ma, więc możliwości, by pracownicy ZUS odwiedzali klientów w domach. Pracownicy ZUS nie składają też telefonicznych, ani osobistych propozycji płatnego wypełnienia jakichkolwiek wniosków (np. o ponowne przeliczenie emerytury). 



oprac. i fot. Elżbieta Węgrzyn